Puszcza Białowieska — apel o apel

26Mar10

Dzięcioł trójpalczasty z gąsienicą w dziobie. Fot. © Adam Wajrak

Blog Wajraka znowu żyje, a w ostatniej notce Adam Wajrak apeluje o wysyłanie listów do ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego Biuro.Ministra@mos.gov.pl oraz do dyrektora generalnego Lasów Państwowych Mariana Pigana sekretariat@lasy.gov.pl (CC do Adama Wajraka, adam.wajrak@gazeta.pl). Więcej można przeczytać na ten temat w notce na blogu i w artykułach w GW: „Zostawcie ptaki w spokoju!” i „W Pusczy Słychać Piły”, a także na stronach bloga „Puszcza Białowieska”. Tam są również odnośniki do pisma przewodniego prof. Tomasza Wesołowskiego z UW oraz propozycji zmian w gospodarce leśnej w Puszczy Białowieskiej.

Proszę Was o napisanie tych mejli i rozpropagowanie tej akcji. Nie z jakichś tam górnolotnych pobudek, naiwnych wierzeń w równowagę w przyrodzie (nikt takiego zwierzęcia jeszcze nie widział), bredni o związku człowieka z naturą itp.

Dzięcioł białogrzbiety z pełnym dziobem. Fot. © Adam Wajrak

Nope. Mnie się po prostu lepiej żyje wiedząc, że dzięcioł trójpalczasty nadal sobie lata po Puszczy. Moje życie byłoby uboższe, gdyby go nie było. I jestem gotów za tego dzięcioła płacić: działaniem, forsą i głosem w wyborach. Wycinka lasów daje krótkoterminowe korzyści finansowe, zachowanie jednego z najstarszych lasów Europy może dać zyski długoterminowe, nawet może i finansowe, ale przede wszystkim daje konkretne zyski dla mnie i dla moich dzieci. Wycinanie drzew w Puszczy to mniej więcej tak, jak burzenie Wawelu na sprzedaż cegieł.
 
 
 
Jeśli ktoś nie wie, co napisać, tutaj to, co sam napisałem:


Szanowny Panie Ministrze, (lub: Szanowny Panie Dyrektorze)

zwracam się do Pana z apelem o wstrzymanie wycinki lasów w Puszczy Białowieskiej w okresie lęgowym ptaków, tj. od 1 marca do 31 sierpnia.

Uważam, że w interesie moim i moich dzieci leży zachowanie Puszczy w stanie możliwie nienaruszonym, a przynajmniej zadbanie o to, by żyjące tam gatunki zwierząt i roślin, szczególnie te zagrożone i objęte ochroną, przetrwały jeszcze wiele pokoleń. Wycinka lasów w okresie lęgowym ptaków powinna być więc zaniechana.

Z wyrazami szacunku,

N.N.

Disgruntled owl is disgruntled. Sóweczka. Fot. © Adam Wajrak.

A tutaj drugi wzór listu:

Apelujemy o natychmiastowe wstrzymanie wycinki na terenie Puszczy Białowieskiej w okresie lęgowy ptaków. Wstrzymanie cięć od 1 marca do 31 sierpnia to minimum ochrony jakie powinien zapewnić polski rząd przyrodzie Puszczy, dopóki ta nie stanie się w całości parkiem narodowym. Wycinanie drzew gdy zakładaja rodziny, składają jaja i wychowują młode tak rzadkie gatunki jak dzięcioł białogrzbiety, sóweczka i dzięcioł trójplaczaty jest zwykłym barbarzyństwem i łamaniem unijnego prawa.

Na koniec jeszcze coś, czego zazwyczaj nie robię — link do wykopu z blogonotką Adama Wajraka:

(nie bardzo wiem, jak się te guziczki do wykopu prawidłowo dodaje — jeśli ktoś może mi pomóc, to będę wdzięczny)



9 Responses to “Puszcza Białowieska — apel o apel”

  1. 1 magda

    Hm. Ja bym się w tym liście nie skupiała na ptakach i barbarzyństwach (jak mawiał Jaskier, są rzeczy, których jeśli nie rozumiesz od razu, to nigdy ich nie zrozumiesz), tylko na łamaniu prawa unijnego. To są konkretne sankcje, których te głą… ci urzędnicy mogą się przestraszyć… A co im tam ptaki, nawet upiec się nie da.

    • 2 krogulec14

      Magda
      Pewnie masz rację. Ale do tych wymienionych dzięciołów to autobusy ptasiarzy z Anglii mnką do Białowieży. Za noclegi, za posiłki i inne bzdety kaskę zostawiają.

    • 3 ztrewq

      Ja tam i tak nie wierzę, żeby ktoś te listy rzeczywiście przeczytał (a już na pewno nie minister czy dyrektor). Listy trafią do sekretariatu, i co najwyżej minister usłyszy, że było jeszcze X tysięcy mejli o wycince drzew. Zatem o ile cokolwiek pomoże, to zasypanie panów ministrów i dyrektorów mejlami, żeby to „X” było jak największe. Jeśli oni nie wiedzą o łamaniu prawa z gazetowych artykułów i kurna swoich własnych kompetencji, to tym bardziej nie dowiedzą się tego z mejli pisanych przez jakichś pozbawionych znaczenia „zwykłych obywateli”.

      Natomiast jest pytanie, co może bardziej nakłonić innych do pisania mejli. I tu myślę wygrywa w abcugach zdjęcie sóweczki, potem długo, długo nic, a potem jakieś argumenty. I tak sobie myślę: przeciętnego frondziarza albo korwinisty i tak nie przekonam, ale może jest trochę gości, którzy co prawda nie chcą się przykuwać do drzew i nie bredzą o równowadze ekologicznej, ale którzy cieszą się na myśl o tym, że gdzieś tam w Puszczy Białowieskiej żyje sobie sóweczka i robi obrażoną minę do obiektywu Wajraka.

  2. 4 eptesicus

    >>ale może jest trochę gości, którzy co prawda nie chcą się przykuwać do drzew

    ale czasem to pomaga, choć na krótką metę. Po Rospudzie przestałem już dąsać się na „oszołomów” i innych „ekologów głębokich”. Jest bowiem coś takiego jak UŻYTECZNOŚĆ DLA SPRAWY. Cóż, że kierują się zupełnie powaloną i odklejoną od realu ideologią, skoro potrafią zatrzymać spychacze i drwali tam, gdzie żaden szanujący się przyrodnik drwali i spychaczy nie chce? Profesorowie, eksperci itp., pisali opinie, listy do Brukseli – a pan Sz. wycierał sobie tymi listami tyłek i bezczelnie łgał przed kamerą. Natomiast trudno było w cywilizowanym kraju przejechać przez las spychaczem, jeśli drzewa w tym lesie były obwieszone żywymi ludźmi.

    >>Wycinka lasów daje krótkoterminowe korzyści finansowe, zachowanie jednego z najstarszych lasów Europy może dać zyski długoterminowe, nawet może i finansowe, ale przede wszystkim daje konkretne zyski dla mnie i dla moich dzieci. Wycinanie drzew w Puszczy to mniej więcej tak, jak burzenie Wawelu na sprzedaż cegieł

    zarówno ochrona Wawelu, Piramid w Gizie, Serengeti jak i Puszczy Białowieskiej daje ogromne korzyści finansowe, o czym już wspomniano – na wiosnę w Białowieży częściej słychać angielski niż polski, pokażcie mi też w Polsce małą wioskę (nie leżącą nad morzem albo w regionie narciarskim), która ma co najmniej 3 hotele. Sprzedaż bloków skalnych z Wielkiej Piramidy i sprzedaż desek z Puszczy Białowieskiej mają ten sam wspólny mianownik. To nie tylko niszczenie czegoś co górnolotnie nazwę dziedzictwem narodowym i dziedzictwem ludzkości, ale też głupawy sabotaż gospodarczy wobec własnego kraju.

  3. Ja tam Wawel bym dał rozebrać ;-P. Zwłaszcza gdyby w jakiś magiczny sposób w zamian objęto całą Puszczę B. parkiem narodowym.

  4. 6 gs

    Czy ja dobrze rozumiem, że według autora człowiek nie jest związany z naturą? Co za przedziwna konstatacja.

    • 7 ztrewq

      Um, nie do końca tak. Chodzi mi o „związki z naturą” jako powód do chronienia starego kawałku lasu. Otóż ten stary kawałek lasu ma znikomy fizyczno-biologiczny wpływ na moje życie. Dla mnie ma to jednak konkretny wpływ na jakość mojego życia, na które składa się przecież więcej niż dostępność pożywienia i możliwość rozmnażania.

      No bo co to jest natura? Co to znaczy „naturalny”? Czy pienińskie kserotermy są „naturalne”? Nie są, oczywiście (zanikają, gdy usunąć wypas owiec). Ale chciałbym i je zachować, bo są piękne, bo żyje tam mnóstwo ciekawych stworzonek nigdzie indziej nie występujących, bo mnie samemu lepiej się żyje, gdy wiem, że w Pieninach jest jeszcze mysz małooka, pszonak pieniński albo rzadkie gatunki ryjkowców, nie wspominając o takich hitach jak niepylak apollo albo nadobnica alpejska.

      A co to właściwie znaczy „związany z naturą”? Jak związany? Czym? Jakim układem zależności? Przy pewnych definicjach tego sformułowania, odpowiedź będzie banalnie oczywista (jem, oddycham, mogę mieć alergię na pyłki). Przy innych, magicznych, będzie bełkotem: „człowiek jako żywy organizm jest częścią Przyrody”, „kiedyś ludzie żyli zgodnie z prawami natury, cieszyli się, ze istnieją w otchłani czystości, świeżości i piękna”, „Dostrzegali głęboki związek człowieka z naturą. Człowiek był cząstką Wszechświata i żył w rytmie jego drgań, dźwięków i barw.” — duh.

      Otóż fizycznie czy biologicznie nie jestem związany z Puszczą Białowieską. Mogliby ją zrównać z ziemią albo, powiedzmy, zastąpić byle jakim świerkowym młodniakiem, a mnie by się od tego nie zrobiło fizycznie gorzej. Ale jakość mojego życia spadłaby z przyczyn, które starałem się wyjaśnić.

      • 8 gs

        Otóż fizycznie czy biologicznie nie jestem związany z Puszczą Białowieską.

        OK, ale tych „magicznych” odczuć też bym nie lekceważył. Pomijając żałośnie sentymentalną retorykę, takie postawy nie muszą co do swojej istoty znacząco odbiegać od tego, co sam prezentujesz: chciałbym, żeby Puszcza dalej stała i była domem dla tych wszystkich gatunków które ją zamieszkują, bo „bez nich moje życie byłoby uboższe”. Ale dlaczego byłoby uboższe? Otóż również z przyczyn „magicznych”: tak mam zbudowany mózg i do takich bodźców dostosowany, że kiedy patrzę na wzgórza i łąki odbieram je jako harmonijną, połączoną ze sobą całość. I nie chcę, żeby jakiś element tej całości zniknął.

        • 9 ztrewq

          No, jest tak jak piszesz. Chcę chronić Puszczę, bo ją lubię, bo tak mam zbudowany mózg i to przekłada się na moje preferencje wyborcze i konsumpcyjne. I dobrze by było, żeby panowie p.t. dyrektorzy lasów państwowych i ministrowie sobie z tego zdawali sprawę.



%d bloggers like this: