Grupa polskich naukowców protestuje

Chciałem wypuścić dla odmiany posta nie o koronie, tylko o świetnej książce, jaką niedawno przeczytałem („Superforcasting” Tetlocka i Gardnera), ale „trupa”, przepraszam, „grupa polskich naukowców” zdecydowała inaczej. Chciałem dobrze, wyszło jak zwykle, czyli znowu będzie o szczepionkach i koronawirusach. Przykro mi.

„Grupa polskich naukowców” wystosowała list otwarty, skierowany do prezydenta i rządu, opublikowany w renomowanych czasopismach takich jak „do Rzeczy”. Generalnie chodzi o to, żeby nie wprowadzać obowiązkowych szczepień na koronawirusa, a w szczególności szczepionek mRNA, a najlepiej nie dopuszczać w ogóle do obiegu. W liście pada kilka nieprawdziwych twierdzeń, które łatwo zweryfikować.

„przygotowywane na rynek szczepionki nie zostały poddane odpowiednim testom. Przeprowadzono próby kliniczne na stosunkowo niewielkiej grupie osób, które poddano obserwacji jedynie w bardzo krótkim okresie czasu.” Kilkadziesiąt tysięcy osób i pół roku testów klinicznych to jest niewielka grupa osób i krótki okres czasu? Nope. Inne szczepionki (np. HPV) wprowadzono po badaniach klinicznych na o wiele mniejszych grupach. Rzeczywiście, szczepionki opracowano i testy przeprowadzono w rewelacyjnie krótkim czasie, ale nie dlatego, że było mało badanych osób i za krótko badano; tylko że nie było zwykłych zwłok między fazami testów klinicznych wynikających np. z konieczności szukania pieniędzy na ich przeprowadzenie, badania rynku, rekrutacji ochotników rozciągniętej na wiele lat z przyczyn finansowych i tak dalej.

Zarzut o to, że testy przeprowadzono zbyt szybko pojawia się w bardziej ekstremalnej formie w mediach społecznościowych: „skąd nagle szczepionka?”. Ano stąd, że testy kliniczne rozpoczęto już na wiosnę. Listę potencjalnych szczepionek, identyfikatory testów klinicznych z linkami prowadzącymi do wszystkich szczegółów: dat, organizacji, nazwisk, związanych z testami prac naukowych i tak dalej można odnaleźć na stronach WHO.

To prawda, że po wprowadzeniu szczepionki nadal sprawdza się jej skuteczność i wyłapuje ewentualne skutki uboczne. To się nazywa IV fazą testów – dlatego, że nie sposób przeprowadzić testu klinicznego na stu tysiącach czy milionie osób. I bardzo dobrze, że się monitoruje. Ale to nie znaczy, że chodzi o „eksperyment na wielką skalę”.

„Przekonywanie społeczeństwa, że szczepionki oparte na mRNA są bezpieczne, przy ogromie niewiedzy na temat mRNA i jego powiązań w komórce jest wysoce nieetyczne”. „Ogromie niewiedzy na temat mRNA”? Seriously? Śmiem twierdzić, że lepiej rozumiemy mRNA niż białka (używane zazwyczaj w szczepionkach), no ale to nie jest argument, bo w końcu mRNA w szczepionce służy do produkcji wirusowego białka. Ale chciałbym zauważyć trzy rzeczy.

Po pierwsze, wiemy bardzo dobrze jak działa mRNA w komórce, a nawet jak działają szczepionki mRNA. Mnóstwo wirusów nam wstrzykuje w komórki swoje RNA, w tym koronawirus (co zresztą jest tematem wielu badań). W przypadku szczepionki mamy do czynienia z jednym, i to w sumie dość nudnym mRNA, w dodatku przebadanym na wylot przez dziesięciolecia pracy nad szczepionkami mRNA. Tak, to prawda, że szczepionka na SARS-Cov-2 powstała szybko, ale właśnie dlatego, że wektory (czy mRNA, czy nieaktywny wektor wirusowy ze szczepionki oksfordzkiej) były od wielu lat badane i gotowe do użytku. Wiemy bardzo dobrze, jak interagują z komórkami ludzkimi, testy kliniczne takich szczepionek (głównie w kontekście leczenia raka) prowadzone są też od wielu lat.

Po drugie, co się dzieje z komórką, w którą wstrzyknięto mRNA? Czy „zmienia ekspresję genów”, jak straszą sygnatariusze listu? No, zmienia, właśnie o to chodzi, tzn. konkretnie zaczyna wytwarzać białko S wirusa. W odróżnieniu od komórki, która zainfekowana została prawdziwym wirusem, nie wytwarza ona cząstek wirusa mogących zainfekować kolejne komórki. Jednak białko S – jak każde białko wytwarzane w każdej komórce – zostaje zaprezentowane na powierzchni komórki i wyłapane przez układ odpornościowy, który, rozpoznawszy je, wysyła komórce sygnał do autodestrukcji (apoptozy).

Po trzecie, nie wszystkie z nowych szczepionek są oparte na mRNA czy nawet wektorze wirusowym. W cytowanej przeze mnie liście szczepionek na stronach WHO możecie znaleźć kompletny wykaz, obejmujący również szczepionki bardziej tradycyjne.

„To samo dotyczy szczepionek opartych o wektory wirusowe, np. AZD1222 firmy AstraZeneca.” Z tym, że niekoniecznie, bo akurat szczepionki oparte o wektory wirusowe są jeszcze lepiej przebadane. Nawet ten konkretny wektor, adenowirus, stosowany jest komercyjnie od kilkunastu lat w onkologii.

„Ponieważ mogą obniżyć naszą odporność na inne choroby, na skutek masowych szczepień może więc umrzeć więcej ludzi niż obecnie na COVID-19.” To jest twierdzenie kompletnie wyciągnięte z nosa. Dlaczego szczepionka miałaby obniżyć odporność na inne choroby? Znane są nieliczne przypadki szczepionek, które „podwyższają” odporność na inne choroby (tzn. konkretnie wywołują odporność krzyżową / niespecyficzną), ale nic mi nie wiadomo o przypadku odwrotnym. Nie ma też najmniejszych wskazówek teoretycznych pozwalających na takie stwierdzenie. To sianie paniki.

„Ponadto zmiany genetyczne wywołane przez szczepionki mogą wpłynąć na przyszłe pokolenia.” To jest chyba celowe straszenie, „wszczykujom nam geny!!!ONEONE”. Oczywiście, mimo lat badań, nic nie wiadomo o tym, żeby takie mRNA ze szczepionki mogło w jakiś sposób wywołać „zmiany genetyczne”, tym bardziej że komórki z takim mRNA są eliminowane przez nasz układ odpornościowy (patrz wyżej).

„Długofalowych skutków szczepień nie jesteśmy dzisiaj w stanie przewidzieć.” Oczywiście, trochę racji w tym jest. Nie wiemy, czy nie będą występowały bardzo rzadkie i poważne efekty uboczne, nie wiemy nawet, co będzie, jeśli szczepionkę dostaną osoby chore, stare lub z osłabionym układem odpornościowym – w końcu badania kliniczne prowadzi się na ludziach w miarę młodych i zdrowych [EDIT: To nieprawda! W testach klinicznych Moderny (też szczepionka mRNA) prawie połowa ochotników była w grupie ryzyka (osoby starsze, z cukrzycą itp).]. Tylko że akurat ten zarzut odnosi się właściwie do każdego testu klinicznego. Po podaniu szczepionki kilkudziesięciu tysiącom osób nie stało się nic strasznego (nie licząc innych badań klinicznych nad szczepionkami mRNA), nie mamy więc powodów by sądzić, że będzie gorzej niż w przypadku innych szczepionek.

„Jednakże, obowiązkiem każdego naukowca jest zwrócenie uwagi, że w przypadku nowych szczepionek mamy do czynienia z eksperymentalnym produktem medycznym, który nie przeszedł wszystkich faz badań i nie powinien być rekomendowany.” Jednakże, obowiązkiem każdego naukowca i każdej naukowczyni jest przeczytanie chociażby podstawowej literatury na temat, na który się wypowiadają, żeby nie opowiadać berów o tym, że produkt „nie przeszedł wszystkich faz badań”.

Na koniec dorzucę jeszcze jedno: osobiście uważam, że dopuszczenie, nawet warunkowe, nie powinno mieć miejsca zanim nie ukaże się zrecenzowana praca naukowa opisująca wyniku testów III fazy. Ale o tym sygnatariusze listu nie piszą – może nie wiedzą o istnieniu prac naukowych? Reprezentowany przez nich poziom wiedzy naukowej zdaje się to właśnie sugerować.

Oczywiście, cała ta trupa jest mało poważna; najłatwiej by mi było sprowadzić wszystko do argumentu ad personam – że podpisane osoby mają łącznie na koncie mniej naukowych prac na tematy, na które się wypowiadają, niż yours truly, mimo że nie jestem epidemiologiem ani wirusologiem, i że nie są ekspertkami w temacie. No i że wiele z nich jest nie tylko uwikłanych politycznie („uwikłani”, as in „antysemita-ultrakatolik-specjalista od nacjonalistycznego monarchizmu), ale po prostu w siną dal odjechał im peron: pierwszy sygnatariusz listu, prof. Julian Korab-Karpowicz ogłosił się „prezydentem in spe”, wybranym przez to samo grono, które parę lat wcześniej wybrało króla Polski (ostrożnie z tym linkiem, srogie!). Tylko to by było pójściem na łatwiznę, a poza tym, nasz świat byłby mniej zabawny bez naukowców dowodzących istnienia Trójcy Świętej fizyką kwantową.

P.S. Dziękuję wszystkim, którzy podrzucili mi linki z ostatniego akapitu. NIE WIEDZIAŁEM.

10 myśli nt. „Grupa polskich naukowców protestuje

  1. Fajne, I przekonywujące. Ale strach przed bardzo nowym jest, dla mnie przynajmniej, zrozumiały. Jak wiesz sam miałem obawy i nadal mam zagwozdkę jeśli chodzi o niebezpieczeństwo późniejszego uruchomienia schorzeń autoimmunologicznych. Ale mam nadzieję, że ci, którzy rozumieją więcej zastanawiali się intensywnie i wystarczająco długo w atmosferze swobodnego i nieobciążonego dogmatami (like musimy mieć tę szczepionkę natychmiast, bo inaczej wszyscy pomrzemy w męczarniach) dialogu.

    Ale mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie, które mnie dręczy i spędza sen z oczu. Jeśli ligand wirusa trafia na odpowiednią konfigurację białek błony komórkowej stanowiącą dla niego receptor do którego może się „zadokować” – i w rezultacie wprowadzić swoje RNA do wnętrza komórki to nie czyni tego przecież z każdą komórką „jak leci”. Każdy wirus posiada swój specyficzny tropizm tkankowy (Virus Tissue Tropism) z czego wynika cała dalsza patogeneza i obraz kliniczny.

    Natomiast jeśli szczepimy, to zarażamy całyorganizm fagami będącymi nośnikami tegoż mRNA, nieprawdaż. Wszystko, jak leci.
    Prawdopodobnie również T-limfocyty, Czyli będziemy mieli do czynienia z ekspresją Spike Proteine na powierzchni T-limfocytów. I ewentualną eliminacją tychże (bo odpowiedź komórkowa może przecież być uwarunkowana uprzednim kontaktem z innymi bardziej niewinnymi Coronawirusami, które u 30% wszystkich klinicznie zdrowych osobników dają się wykryć.
    Co mnie zastanawia to:, czy czasowa ekspresja patogenu na powierzchni komórek odpowiedzialnych za odpowiedź immunologiczną będzie miała konsekwencje i ewentualnie jakie?
    Może i dużo wiemy o współdziałaniu poszczególnych komponent tego co nazywamy ogólnie odpowiedzią immunologiczną, ale obawiam się, że nie wiemy jeszcze wszystkiego. Posiadany przez nas model ma jeszcze sporo niewiadomych i tu znów lądujemy przy schorzeniach autoimmunologicznych, których patogenezy nadal do końca nie ogarniamy.
    Prawdopodobnie moje obawy są płonne i wynikają z tego, że nie nadążam już nawet za dziedziną w której robiłem kiedyś doktorat.
    Możesz mnie oświecić, czy istnieją badania dotyczące tropizmu fagów mających być „carrierami” w obecnie wprowadzanych szczepionkach? Na podstawie jakich kryteriów je wybrano i jakie były kryteria wykluczające (o ile były)?

    • W szczepionce jest tylko mRNA opakowane w nanocząsteczki lipidowe (LNP), chyba większość komórek może to sobie pobrać. Ale które komórki faktycznie będą robić białko po szczepieniu to dobre pytanie, choć może wszystko jedno. Np. u myszy przy podawaniu domięśniowym takiego mRNA w LNP wykrywano ekspresję białka nie tylko w miejscu wstrzyknięcia, ale i w komórkach wątroby.
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4624045/

    • Fragmentaryczna odpowiedz na:

      „Natomiast jeśli szczepimy, to zarażamy cały organizm fagami będącymi nośnikami tegoż mRNA, nieprawdaż. Wszystko, jak leci.”

      I tak i nie.

      Po pierwsze to w Tozinameran’ie (https://en.wikipedia.org/wiki/Tozinameran) nie ma żadnych fagow. Są liposomy. Fakt, bez jakiś haków pozwalających na przyczepianie się do wybranych komórek ale i bez szans na namnażanie. Co prowadzi nas do punktu #2:

      organizm szczepionego nie jest zalewany wiadrem liposomów tylko określona dawka. Ktora imho jest tak skalkulowana że większość owych liposomów wnika do komórek w okolicy wstrzyknięcia domięśniowego. Dlatego po szczepionce boli ramię a nie jadra czy pośladki.
      Jeśli mamy objawy ogólne to na poziomie secondary beginner immunologii są one spowodowane imho cytokinami uwalnianymi przez wszelakie komórki układu immunologicznego reagującego na obcy antygen niż jakimś gigantycznym rozsiewaniem owych liposomów po całym organizmie.

  2. Szczepionka na grypę powoduje EWIDENTNIE osłabienie odporności ( czasowe zapewne – ale nasze przebywanie na tym padole też jest czasowe ) – mam na to empiryczne i WIELOKROTNE dowody w mojej rodzinie. Zapewne nie jest to jedyna taka szczepionka.
    Jeśli PAN tego nie wie to całość powyższych wywodów nie zyskuje na wiarygodnoś

    • Po czym poznać, że ktoś nie ma źródeł na poparcie swojej tezy? Po tym, że używa słowa „ewidentnie” ;-) Prześlij mi jakąś pracę naukową na ten temat, chętnie podyskutuję.

      • Mi się wydaje, że koledze się wydaje, że objawy grypopodobne po szczepionce na grypę to osłabienie odporności. Otóż nie, to jest działanie oczekiwane – szczepionka aktywuje układ odpornościowy, co odczuwamy właśnie jako osłabienie organizmu. Tak się buduje odporność, a nie traci.

  3. Strach-strachem, rozumiem obawy przed niedoskonałym trybem badań nad szczepionką, ale chodzi przecież o tempo! Przy normalnym sposobie postępowania i badań stopień zakażenia najpóźniej za rok przekroczyłby 70 proc. populacji, innymi słowy licznymi przypadkami śmierci zapłacilibyśmy za zbiorową odporność! Tak źle i tak niedobrze. Ja tam się zaszczepię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s