Fakty i mity o przerywaniu ciąży

Nie umiem pisać porywających i błyskotliwych komentarzy społecznych, więc zrobię to, co umiem: napiszę, co wyczytałem w literaturze naukowej. Dyskusja o aborcji zawsze była pełna różnego rodzaju przeinaczeń niezgodnych z współczesną wiedzą naukową. Poniżej kilka takich stwierdzeń oraz co na ten temat mówi nauka. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nic nowego, ale może przyda się komuś taka lista, żeby mieć odnośniki pod ręką.

Znaczna część zapłodnionych komórek jajowych ulega „spontanicznej aborcji” (poronieniu): PRAWDA. Wiadomo dość dokładnie, że rozwój przynajmniej 10-30% zapłodnionych komórek jajowych które już zagnieździły się w macicy skończy się poronieniem. Chociaż bardzo ciężko ustalić, jaka dokładnie proporcja zapłodnionych komórek jajowych w ogóle zagnieżdża się w macicy (szacunki wahają się od 10 do 70%), to jednak najbardziej według najbardziej ostrożnych szacunków przynajmniej 30-50% zapłodnionych komórek jajowych nie przechodzi całej drogi od zapłodnienia do porodu. Jeśli więc w Polsce co roku rodzi się ponad 300000 dzieci, to ostrożnie szacując przynajmniej 150000 zapłodnionych komórek jajowych (albo, stosując język zwolenników zakazu aborcji, „dzieci nienarodzonych”) uległo poronieniom. Dla porównania, zabiegów przerwania ciąży z powodu wad genetycznych było trochę ponad tysiąc.

Większość, nawet 90% zabiegów przerwania ciąży dotyczy zespołu Downa. NIEPRAWDA. Według Sprawozdania Rady Ministrów z 2020 roku, na 1050 przypadków przerwania ciąży w 245 (23%) dokonano z powodu trisomii chromosomu 21 (która jest przyczyną zespołu Downa), a kolejnych 130 (12%) z powodu trisomii chromosomu 21 połączonej z wadami somatycznymi. Inne częste wady to trisomie 18 i 13, odpowiedzialne za, odpowiednio, zespół Pataua i Edwardsa (144 przypadki, 14%) – ponad 90% urodzonych dzieci cierpiących na którąś z tych chorób umiera przed ukończeniem roku.

Badania prenatalne lub przerwanie ciąży z powodu wad genetycznych to eugenika. NIEPRAWDA, eugenika to coś innego. Używanie pojęcia eugeniki w tym kontekście wynika albo z celowej propagandy, albo z nieuctwa.

Zaburzenia genetyczne są głównym powodem spontanicznych aborcji. PRAWDA. Zaburzenia liczby chromosomów, czyli aneuploidalność (np. trisomie, takie jak w przypadku zespołu Downa) występują z częstością 1:300 w przypadku ciąż, które zakończyły się porodem, natomiast z częstością 1:3 w przypadku poronień.

Według nauki, życie człowieka zaczyna się od momentu poczęcia. (albo: „Również z naukowego punktu widzenia poczęcie to jedyny niearbitralny moment, który uznać można za początek człowieka”). BEŁKOT. Zacznijmy od tego, że nauka nie zna pojęcia „poczęcia”. Jest zapłodnienie, ale nie następuje momentalnie, tylko jest wieloetapowym procesem, rozpoczętym wniknięciem plemnika do komórki jajowej, a zakończonym przed pierwszym podziałem zapłodnionej komórki jajowej. Jest równie arbitralnym „momentem” jak zagnieżdżenie zapłodnionej komórki jajowej w macicy albo powstanie centralnego układu nerwowego. Skoro już o tym mowa – nie zdarzyło mi się też, by ktokolwiek w nauce zapłodnioną komórkę jajową określał mianem „żółwika niewyklutego” albo „słonika nienarodzonego”. Zapłodniona komórka jajowa to zapłodniona komórka jajowa, gastrula to gastrula.

Aborcja to niebezpieczny zabieg, niszczy zdrowie kobiety, wywołuje raka piersi. NIEPRAWDA. Częstość jakichkolwiek powikłań w przypadku aborcji wynosi ok. 2%, częstość ciężkich komplikacji jest niższa niż 0.25% (źródło). To oczywiście o wiele niższe proporcje niż komplikacje w przypadku ciąży, gdzie ciężkie powikłania występują w ponad 1.5% przypadków, a tylko 10% kobiet nie ma żadnych problemów ze zdrowiem (literatury jest tak dużo, że jako źródło podam Wikipedię – tam jest całe mnóstwo odnośników do źródeł).
Nie ma też żadnych przesłanek, że przerwanie ciąży łączy się ze zwiększeniem ryzyka raka – to prawdopodobnie wyciągnięty z nosa straszak.

Aborcja to zawsze tragedia dla kobiety – łączy się z poczuciem winy, problemami psychicznymi, np. post-abortion syndrome (PAS). NIEPRAWDA. Kobiety, które przerwały ciążę nie doświadczają większych problemów psychologicznych niż kobiety, które urodziło dziecko. Mimo wielu badań (np. 1, 2), nie udało się potwierdzić hipotezy PAS. Znacznie większe problemy psychiczne występują na krótszą metę u kobiet, którym odmówiono zabiegu. Bardzo dużym obciążeniem jest też niechciana ciąża.

Zakaz aborcji zmniejsza liczbę aborcji. NIE WIADOMO. To jest złożony temat. Istnieje mnóstwo badań porównawczych opartych na różnicach w dostępności do zabiegu przerwania ciąży w różnych stanach USA oraz zmian w finansowaniu i prawie stanowym. Badania te dochodzą do różnych wniosków: na przykład, ograniczenie finansowania aborcji przez program Medicaid w Stanach doprowadziło zmniejszenia liczby aborcji (z 24/1000 do 21/1000), ale też porodów (z 95/1000 do 85/1000). Jednak według badań opublikowanych na łamach czasopisma „Lancet”, opartych na statystykach międzynarodowych, bardziej restrykcyjne prawo dotyczące aborcji nie wpływa na ogólną liczbę aborcji, a tylko na zwiększenie częstości niebezpiecznych zabiegów.

Nie można wyznaczyć jasnej granicy, gdzie kończy się zapłodniona komórka, a gdzie zaczyna człowiek. MANIPULACJA. To, że mamy mniej lub bardziej ciągłe przejście między dwoma stanami nie oznacza, że nie można jednoznacznie wyróżnić zakresu, w którym z całą pewnością nie ma do czynienia z jednym z tych stanów. W biologii istnieje wiele procesów, które przebiegają w sposób ciągły. Weźmy podział komórki eukariotycznej: następuje stopniowo i na wielu etapach ciężko stwierdzić, czy jeszcze mamy do czynienia z dwiema komórkami, czy z jedną. Podczas cytokinezy (jednej z faz mitozy) mamy komórkę z nieprzerwaną jeszcze cytoplazmą, ale dwoma jądrami i zwężeniem w środku. Czy to już są dwie komórki, czy jeszcze jedna? A jeżeli dwie, to w którym momencie doszło do powstania dwóch? W telofazie? Bo raczej nie w anafazie? Tym niemniej jednak można bez najmniejszych wątpliwości powiedzieć, w którym miejscu mamy do czynienia jeszcze z jedną komórką, a w którym z dwiema. Podobnie biolodzy nie mają wątpliwości w którym momencie mamy do czynienia z malutką kupką komórek niewiele różniącą się od stułbi, w którym momencie mamy do czynienia z pozbawionym układu nerwowego embrionem, w którym z płodem, którego funkcje nerwowe, w tym zdolność do odczuwania bólu są ograniczone do minimum, a w którym z płodem, który potencjalnie może żyć poza organizmem matki.

Zawsze się cieszę z krytycznych komentarzy, ale tu szczególnie proszę o uzupełnianie mitów i korygowanie błędów.

P.S. „poronienie” vs „spontaniczna aborcja”: przyznam się szczerze, że nie wiem jak jest z tą terminologią po polsku. W jęz. angielskim słowo „abortion” dotyczy zarówno zabiegu (induced abortion) jak i poronienia (spontaneous abortion albo miscarriage).

P.P.S. Więcej mitów w artykule Polityki

11 myśli nt. „Fakty i mity o przerywaniu ciąży

  1. To ja jeszcze dorzucę kwestię teologiczną, więc pozanaukową, ale będącą silnym argumentem dla katolików: „Bóg stwarza duszę w momencie poczęcia”. Warto pamiętać, że:
    1) nie jest to pogląd głoszony przez Kościół „od zawsze”; np. św. Augustyn uważany za jednego z Ojców Kościoła był zdania, że dusza wstępuje dopiero w płód *uformowany* i co za tym idzie uważał, że wczesna aborcja, choć nadal będąca grzechem, jest istotnie różna od późnej, którą utożsamiał z dzieciobójstwem;
    2) istnienie rodzeństw jednojajowych (takich jak chociażby bracia Kaczyńscy) jest starannie przy głoszeniu tego dogmatu pomijane – no bo co, oni mają jedną duszę na spółkę? czy może początkowo, przed podziałem, jeden embrion miał kilka dusz „na zapas”? a może dodatkowe dusze stwarzane są dopiero podczas podziału?
    3) a wspomniany przez Ciebie problem samoistnych poronień jest całkowicie zamiatany pod dywan – można by bowiem wnosić, że liczba dusz w limbo (gdzie ponoć trafiają dusze dzieci/płodów nieochrzczonych) grubo przekracza liczbę dusz zbawionych…

  2. przeczytałam artykuł o eugenice, który podlinkowałeś, ale nadal nie rozumiem, dlaczego nie można nazwać aborcji ze względu na uszkodzenie płodu eugeniką? Chciałabym móc użyć tego argumentu w dyskusjach, ale muszę go najpierw zrozumieć…

    • Przepraszam, że mi umknął ten komentarz i że odpowiadam dopiero teraz. No więc eugenika to jest celowe działanie mające na celu „poprawienie” puli genetycznej społeczeństwa. Najczęściej zwolennicy eugeniki postulowali, żeby jednostki „o gorszych genach” się nie rozmnażały. Pomijając błędne założenia całego tego interesu, to przecież usuwanie zarodków z wadami genetycznymi nie ma takiego celu. Osoby z ciężkimi wadami genetycznymi i tak przecież nie mają dzieci.

      Nie jest to eugenika tak jak nie jest eugeniką radioterapia w raku o podłożu genetycznym, która może mieć ten skutek uboczny że osoba poddana radioterapii staje się bezpłodna. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie stosowanie radioterapii wobec osób których geny zwiększają prawdopodobieństwo raka to eugenika. Tylko że celem tej radioterapii nie jest „zmiana puli genów ludzkości”.

  3. Co do ostatniego punktu, to nie jest manipulacją, że nie wiadomo kiedy się zaczyna człowiek. By to stwierdzić należałoby przyjac jakieś wstępne przesłanki, które są nieweryfikowalne. Ktoś powie, że człowiek zaczyna się od momentu zdolności do odczuwania bólu, ktoś inny że od momentu gdy zacznie powstawać układ nerwowy, ktoś jeszcze inny że od momentu gdy przestanie korzystać z mRNA matki, ktoś jeszcze inny, że od momentu posiadania własnego DNA, ktoś jeszcze inny że od momentu porodu… I jak niby nauka ma odpowiedzieć na pytanie, która z tych koncepcji jest właściwa (a lista jest otwarta)

    • To prawda: nie wiadomo kiedy dokładnie zaczyna się człowiek. Manipulacją jest implikacja, że w takim razie nie możemy powiedzieć, kiedy człowieka jeszcze nie ma i że w związku z tym musimy przyjąć najwcześniejszy możliwy punkt. Tymczasem to, że nie możemy powiedzieć, kiedy dokładnie coś się staje, nie oznacza, że nie możemy powiedzieć: tu w tym momencie jeszcze się nie stało, a tu w tym momencie z pewnością już się stało.

  4. Aborcja to zawsze tragedia dla kobiety – łączy się z poczuciem winy, problemami psychicznymi, np. post-abortion syndrome (PAS).
    Nieprawdą jest to iż napisał Pan że to NIEPRAWDA !

    Dokładniej – to zależy od przekonania ( wiary) kobiety co do istoty tego co się stało. Jeśli jest przekonana i utwierdzona w tym przez otoczenie że to tylko „zabieg” to zapewne nie będzie miała wątpliwości.

    Tylko że to bardzo śliski temat – większość SSmanek (ów) nie miał żadnych PASów przed i po rozwalaniu podludzi – podobnie zresztą jak NKWK z wrogami ludu itd. Byt określa świadomość …

    • Ja mogę tylko powoływać się na badania naukowe, które wielokrotnie próbowały stwierdzić realność PAS i im się to nie powiodło. Tak, z tego, co pamiętam, sprawdzano również czy PAS zależy od deklarowanej wiary. Jeśli masz inne źródła, to poproszę linka.

      Jeśli odpowiedzią na to jest „No true Scottsman” (https://en.wikipedia.org/wiki/No_true_Scotsman) – typu „kobiety prawdziwie wierzące odczuwają PAS, a żadna naprawdę wierząca kobieta nie zdecydowałaby się na aborcję” to mogę tylko wzruszyć ramionami.

      A jeśli do tego przechodzimy do przyrównań do SSmanek i jakiegoś „NKWK” to moge tylko powiedzieć: idź dyskutuj z kimś kto lubi się obrzucać błotem, tu na tym blogu dyskutujemy powołując się na źródła naukowe.

  5. Jakiś czas temu próbowałem w dyskusji pokazać, że temat nie jest czarno biały, ale brakowało mi argumentów. Zrezygnowałem po zakopaniu się w interpretacje prawne Konstytucji i ResearchGate na temat aborcji i początku życia człowieka.

    Fajny, przydatny artykuł. Dzięki! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s