Cytat na dziś: znowu o płci

„To natura określa, że człowiek ma dwie płcie – męską i żeńską. Zmiany tego stanu rzeczy bywają wyjątkiem od reguły wyznaczonej przez naturę. Wyjątkiem, a nie normą. A wszelkie „naukowe” mnożenie płci to już ideologia.”

– Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka

Rzeczywiście, zmiany „tego stanu rzeczy” nie są regułą, ale też nie są rzadkim wyjątkiem: ocenia się, że występują równie często, co rudy kolor włosów. Bardzo niemądre, co pan rzecznik wypisuje, ale wyjątkowo mnie irytuje, że powołuje się na „naturę” i „naukę”.

Z naukowego punktu widzenia sprawa z płciami jest bardziej skomplikowana, dlatego bardzo proszę sobie gęby płcią nie wycierać. W naszej książce napisałem:

„Najróżniejszych stanów pośrednich między „prawdziwym mężczyzną” a „prawdziwą kobietą” jest bardzo dużo; dotyczą mniej więcej jednej na sto osób [Nature 563, 5 (2018), doi: 10.1038/d41586-018-07238-8]. Chociaż mówimy o „zaburzeniach”, „zespołach” czy „syndromach”, w wielu wypadkach osoby te żyją bez żadnych poważnych dolegliwości fizycznych, tyle że nie pasują do prostego schematu mężczyzna z XY – kobieta z XX. Płeć – nawet ta
biologiczna, niezwiązana bezpośrednio z działaniem naszego największego i najbardziej pokrętnego seksualnego organu, mózgu – nie da się z naukowego punktu widzenia wrzucić do dwóch szufladek.”

– [„Nie daj się wkręcać szarlatanom”].

Kto chce się więcej dowiedzieć, niech zajrzy na blog miskidomleka albo przeczyta naszą książkę.

9 myśli nt. „Cytat na dziś: znowu o płci

  1. Jedna z fajniejszych książek jakie przeczytałem ostatnio. Niektóre rzeczy były dla mnie bardzo zaskakujące.

  2. Nieco żenujący editorial z Nature niestety nie podaje źródeł do tego 1 na 100 („By some estimates, as many as one in 100 people have differences or disorders of sex development, such as hormonal conditions, genetic changes or anatomical ambiguities, some of which mean that their genitalia cannot clearly be classified as male or female.”).

    Wątpię. Biorąc pod uwagę, że wszelkie poważne zaburzenia rozwoju czy funkcji genitaliów prowadzą do bezpłodności (czyli nie ma dziedziczenia) to albo wypada wykluczyć podłoże genetyczne, albo uznać że akurat geny odpowiedzialne za determinację płci mutują jak oszalałe. Chyba jednak prościej uznać, że te dane są mocno naciągane albo z palca wyssane. Człowiek różni się od innych ssaków głównie mózgiem i zdaje się tu jest źródło większości osobliwych dla Homo problemów.

  3. Kwiku,

    „jumping to conlusions” to sport, w którym się dotchczas nie wyróżniałeś. Co sobie ceniłem.

    Dlaczego zatem stawiasz tak szybko znak równości pomiędzy ” some of which mean that their genitalia cannot clearly be classified as male or female.” a obligatoryjną bezpłodnością?

  4. Już wiem, to 1:100 wyszło przez przerost nadnerczy zdarzający się jeszcze dużo częściej, takie podłoże hormonalne to zdecydowanie najczęstsza przyczyna zaburzeń. Dane pochodzą stąd: How sexually dimorphic are we? (PDF do znalezienia przez Scholar).

    @ telemach – napisałem „wszelkie poważne zaburzenia rozwoju czy funkcji genitaliów prowadzą do bezpłodności” więc nie przypisuj mi cudzych słów. Po prostu wydało mi się mocno podejrzane, że akurat z genitaliami mamy szczególny problem. Jak widać większy problem mamy z nadnerczami – ale to się leczy, a nie celebruje.

  5. @kwik: no przecież nie przypisuję. Pan niedorzecznik sugeruje w swojej wypowiedzi, że wie czym jest „norma biologiczna” i wymachuje w tym celu bliżej niesprecyzowaną nauką aby uzyskać jednoznaczną (i ideologicznie chcianą) wykładnię czegoś, co jest najwidoczniej o wiele bardziej skomplikowane. Trudno pochwalić. I jeszcze trudniej zredukować problem tożsamości płciowej (u człowieka) do genetycznego podłoża i konsekwencji dysfunkcji lub deformacji genitaliów „wew przyrodzie”. Dlatego odniosłem wrażenie dysonansu.

  6. Pan niedorzecznik zamiast skupiać się na prawach dzieci zajmuje się propagowaniem swojej wizji urządzania świata. I nietrudno zgadnąć że odwołując się bez sensu do płci biologicznej chciałby odebrać dzieciom prawo do samodzielnego określania preferencji seksualnych, co jest oczywiście podłe. Na szczęście możliwości realnego szkodzenia ma dość ograniczone.

    Natomiast (podszyte zapewne dobrymi chęciami) niepotrzebne mnożenie osób interpłciowych, które – jak jednak zajrzeć w statystyki – okazują się w większości normalnymi kobietami z wrodzonym przerostem nadnerczy (postać nieklasyczna, o późnym początku) może dać też niepożądane rezultaty, tzn. prowadzić do znieczulenia i akceptowania choroby. No chyba że założymy, że androgenizacja to zawsze błogosławieństwo.

  7. Obstawiam, że autorowi tych słów albo chodziło w transseksualizm (czasem nazywany trzecią płciowością) albo uwierzył on w bzduromem że LGBT chce wprowadzenia 70 płci.

  8. @zaciekawiony
    Obawiam się, że autorowi tych słów chodziło jedynie o nakierowanie przekazu do ludu pracującego miast i wsi. Warunkiem koniecznym zostania niedorzecznikiem była umiejętność współbrzmienia z oficjalną narracją partii desygnującej. Więc zawspółbrzmiał. Niekoniecznie musi być to rezultat jakichś głębszych przmyśleń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s