Cytat na dziś: pochrząkiwanie w polu kukurydzy

22Wrz14

72-latek zastrzelony na polu kukurydzy koło Miechowa. Mężczyzna zrywał kolby z cudzego pola, pochrząkując. W zapadającym zmroku myśliwy wziął go za dzika

Kuba Grom, autor blogów Biblia Curiosa i Nowa Alchemia przegryzł się przez doniesienia prasowe o śmiertelnych wypadkach z bronią myśliwską (nie liczył morderstw i samobójstw), które wydarzyły się w przeciągu ostatnich piętnastu lat. Wychodzi ok. 2 śmiertelnych przypadków rocznie. Rzecz ciekawa, jedna trzecia ma związek z polowaniem na dziki — prawie zawsze chodziło o pomylenie człowieka z dzikiem, często na polu kukurydzy (4 takie przypadki). Podobno to dlatego, że tylko dziki i ludzie hałasują, więc łatwo je po ciemku pomylić.

Prawdę powiedziawszy, to o wiele mniej niż się spodziewałem, zważywszy na to, jak sytuacja wygląda we Włoszech i Niemczech. Z drugiej strony — myśliwych w Niemczech jest mniej więcej tyle samo co w Polsce, ale polują ze dwa-trzy razy intensywniej. Zatem ten dolny szacunek (2 ofiary rocznie) może być bliski prawdy.

Swoją drogą, źródła niemieckie też przytaczają makabryczne anegdoty: przed laty w Regensburgu myśliwy-amator pomylił ze stadem dzików oddział Bundeswehry, który akurat ćwiczył w lesie, i zastrzelił 23-letniego rekruta.

Nie wydaje mi się, żeby liczba ofiar śmiertelnych i wypadków wymagała zakazu łowiectwa. Z całą pewnością wypadałoby przeprowadzać regularne badania (np. wzroku) oraz znajomości kodeksu, a także prowadzić dokładne statystyki. Natomiast jestem całym sercem za obśmiewaniem wąsatych stworzonek w zielonej bieliźnie i pomarańczowych kurteczkach. Szczególnie jak bajdurzą o ekologii i równowadze w przyrodzie.



4 Responses to “Cytat na dziś: pochrząkiwanie w polu kukurydzy”

  1. 1 Fa-Fik

    Swoją drogą ciekawe, ile tak naprawdę zwierząt pada po długiej agonii, zranionych ale nie zabitych na miejscu przez myśliwych strzelających na słuch albo w niewyraźny kontur. Bo wśród tych wypadków wymienionych na Biblia Curiosa jest trochę, gdzie przyczyną było nieostrożne obchodzenie się z bronią, ale przerażająco dużo to strzał z premedytacją, tylko bez rozpoznania (że o dobrej widoczności nie wspomnę) celu.

  2. 2 Gronkowiec

    Daleki jestem od wzniecania paniki moralnej w stylu „myśliwi mordują ludzi!”. ale regularne badania wzroku, zdrowia i znajomości prawa dla osób biegających po okolicy z bronią palną wydają mi się „oczywistą oczywistością”. Dziwne że ich nie wprowadzono.

    A tak na marginesie – nie przykładałem się na studiach do ekologii, czy więc ktoś mógłby jasno mi wyłożyć czy i kiedy faktycznie potrzeba ograniczać strzelaniem populacje zwierząt w lasach? Bo wydaje mi się, że jednak jest to czasem niezbędne, bo ludzie tak zaburzyli ten system że już sam się nie potrafi regulować?

    • 3 zaciekawiony

      Przykładem takiej sytuacji może być nadmierne pogłowie lisów. Naturalnym wrogiem lisów jest wścieklizna, która od zawsze eliminowała część osobników. Zrzucanie szczepionek na lasy doprowadziło do znacznego powiększenia populacji, powyżej 200 tysięcy. W efekcie wymierać zaczynają kuropatwy i zające, oraz inne ptaki nie lotne.

      • 4 kwik

        Jakieś bzdury powtarzasz. Kuropatwy są lotne. A zajęcy zabijano kiedyś w Polsce milion rocznie i jakoś od tego nie wymierały. Więc nawet myśliwi przyznają, że drastyczny spadek populacji kuropatw i zajęcy (do wymierania jeszcze daleko) wynika przede wszystkim ze zmian w rolnictwie, dopiero potem dodają, że trzeba wystrzelać psy, koty, kruki, lisy, myszołowy czy co kto lubi.



%d bloggers like this: