Cytat na dziś: Niesłuszna opinia

19Sier14

Ludzie postrzegają myśliwych jako zabójców. To niesłuszna opinia. My przede wszystkim dbamy o rozwój i ochronę środowiska przyrodniczego – mówi rzecznik Matysek z PZŁ.

Gazeta Wyborcza, 19.8.2014

kat

Cały tekst oraz towarzyszący mu komentarz Adama Wajraka nadaje się do zacytowania in extenso. Myśliwy niechcący sztucerem przestrzelił samochód, dwudziestolatka i jeszcze kumpla dwudziestolatka — jednym strzałem, panie. Prokuratura nie ma dostępu do bazy danych, w której możnaby sprawdzić, ile rocznie jest wypadków z bronią myśliwską. Zgadza się, jak pisałem „w obronie myśliwych”, nie udało mi się takich informacji znaleźć. Albo to:

Z kolei trzy lata temu pod Gorzowem Wielkopolskim myśliwy z 20-letnim stażem, chcąc rozprawić się z bezpańskim psem, trafił 9-letniego Kamila. Sprawa została również umorzona. – Choć mężczyzna strzelał w pobliżu domków jednorodzinnych, to jednak trafienie dziecka było kompletnym przypadkiem – usłyszałem w gorzowskiej prokuraturze.

Wszystko to śmieszne i straszne. Najbardziej jednak rozwala mnie ta ich świętoszkowatość, te komunały o środowisku przyrodniczym i obcowaniu z naturą.



12 Responses to “Cytat na dziś: Niesłuszna opinia”

  1. Jak mówią w telewizorni – powinni tego zabronić.

    • 2 January

      Jeśli w efekcie tych zabójstw przynajmniej będą im co jakiś czas kontrolować wzrok i psyche, to już będzie dużo.

  2. 3 cmos

    Czekam aż jakiś korwinista wyskoczy i powie, że to argument za tym żeby każdy mógł mieć broń. Bo przecież jak zobaczy myśliwego to będzie mógł go zastrzelić i w ten sposób zapobiec tragedii.

  3. 4 Gronkowiec

    Mam bardzo mały rozumek, więc nie mieści mi się w nim w jaki sposób hobby którego celem jest zabijanie zwierząt ma chronić zwierzęta :/

    • 5 January

      „Taki osąd wydają zazwyczaj mieszkańcy wielkich aglomeracji miejskich, którzy na co dzień nie mają do czynienia ze zmianami zachodzącymi w przyrodzie.” – http://pzl.szczecin.pl/ochrona_przyrody.html

      „Mimo że polują, to przede wszystkim przyczyniają się do realizacji idei ochrony przyrody. Dzisiaj doskonale widać, że najrzadsze stają się zwierzęta nie podlegające presji myśliwych. ” — tamże

      Bo myśliwi są dobrzy. Dokarmiają zwierzątka. Strzelają do osobników chorych i słabych, w ten sposób działając dla dobra gatunku. Jak się do zwierząt strzela, to od razu jest ich więcej.

      • 6 Gronkowiec

        Nie dosc ze jestem mieszkancem aglomeracji, to jeszcze na studiach olewalem ekologie. I to pewnie dlatego nie dostrzegam jak zbawienny wplyw na populacje ma zwabianie zwierzat pod ambone i strzelanie ile wlezie ;)

  4. 7 kazekkurz

    Pozwolę sobie na dwie uwagi:
    1. od kilku lat, ile razy Wyborcza uruchamia jakąś kampanię, kryje sie za tym na ogół jakiś cel biznesowy. Nie wiem kto za tym tym razem stoi ( Adam Wajrak wygląda na uczciwego człowieka, swego czasu nie dał się wykorzystać w akcji „proekologicznej” mającej uzasadniać liberalizację prawa o recyklingu akumulatorów. Sprawa, wywołana przez artykuł w Tygodniku Powszechnym pt. „Co trzeba by w Polsce kupić ustawę”, była przez kilka dni głośna ale szybko ucichła. Opisywano tam jak agencja pijarowa wynajmuje dyżurnych ekspertów – jak „ekonomista” Rybiński np. do pisania felietonów i urabiania opinii publicznej) ale wokół lasów państwowych i tym podobnych spraw od lat krążą sępy z Wyborczej i szukają dziury w całym. Zależności te sa dosyć pokrętne, na przykłąd wcale nie musi chodzić o zwierzęta ale powiedzmy o jakieś ustawy dotyczące „wyrobów z dziczyzny” jak pasztety czy konserwy. generalnie – jeśli w GW o czymś pisza – jakiś polityk i Agora – chcą ustawić jakiś biznes.
    2. z myśliwymi nie ma nic wspólnego, sam pomysł by polować wydaje mi sie kuriozalny.Wszakże mam pewne obserwacje związane z łowieniem ryb. Otóż łowienie ryb czyli wędkarstwo przypomina przecież myślistwo. jednak dobrze działające koło PZW jest generalnie gwarantem dobrej gospodarki rybnej na danym terenie. Tam gdzie „nikt nie ma wędkarzy” ( analogicznie od sytuacji – gdzie nie ma myśliwych) są kłusownicy. Oznacza to rabunkową – bo nielimitowaną i nie kontrolowaną – eksploatację zasobów przyrodniczych. Oczywiście mogę się mylić – ale stwierdzenia o ochronie zwierząt, dbaniu o ich stan zdrowotny itp. wyglądają wiarygodnie. Stwierdzenia że ludzie z wielkich miast nie mają pojęcia o przyrodzie sa oczywiste – http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-skarga-do-tpn-turysta-narzekal-ze-niedzwiedzie-popsuly-mu-wy,nId,1487313

    • 8 January

      Ad 1. Nie znalazłem artykułu o tym tytule w TP, proszę o źródło. Jeśli chodzi o Lasy Państwowe, należę chyba do tych sępów, totalnie to widzę jak Wajrak, tyle że nie jestem na etacie GW.

      Ad 2. Źródła proszę, bo że wędkarze czy PZW tak twierdzą, to w to nie wątpię.

      Stwierdzenia o ochronie zwierząt dla mnie nie brzmią wiarygodnie, bo ochrona zwierząt nie polega na dbaniu o ich stan zdrowotny a już prawie na pewno nie na regularnym odstrzale. Wiarygodnie takie twierdzenia będą dla mnie brzmiały, jeśli ktoś to porządnie zbada. Generalnie znam przypadki, gdy wprowadzenie ograniczeń w łowiectwie (czyt. zakazywania odstrzału w pewnych okresach) prowadziło do ochrony pewnych populacji, a nie odwrotnie.

      Argument z kłusownictwa to fałszywa dychotomia — „jak zabronimy zabijać myśliwym, to będą kłusować”. Nieprawda. Alternatywą jest ściślejsza kontrola i lepsze wymuszanie przestrzegania obowiązującego prawa. Można domagać się zwyczajnie lepszej kotroli (np. regularnych badań, co jest przedmiotem obecnego sporu) i zwiększonych ograniczeń jeśli chodzi o polowania.

      No i oczywiście zawsze można sobie z myśliwych (i wędkarzy) robić jaja. Bo pomijając wszystko inne — być myśliwym, to wstyd jak kapelusik z piórkiem.

      • 9 kazekkurz

        Mój wpis zawierał kilka linków do artykułów i w związku z tym wylądował na pewno w kolejce spamu. Proszę abyś zaglądnął w nią i wydobył z niej interesujące Cię informacje – lub by to zrobił właściciel bloga..
        Artykul o którym pisałem okazał się w TP w „Cezary Łazarewicz „Orzeł może” – Tygodnik Powszechny 37/2013. Polecam poszukać w googlu po nazwisku autora sam artykuł oraz zwłaszcza to co na jego temat pisano w branżowym tygodniku PRESS gdzie opisano m.in. jakie działania ( polegające na ataku na redaktora naczelnego pisma Wprost ) podjęła agencja MDI by zablokować wydrukowanie artykułu. Artykuł został opublikowany bo agencja PR pomyliła tygodniki ( Łazarewicz jest etatowym pracownikiem Wprost, i tak się przedstawiał podczas poszukiwania materiałów, ale artykuł był pisany dla Tygodnika Powszechnego o czym MDI nie wiedziała przed publikacją ;-)

        • 10 January

          Przepraszam w imieniu spamołapki, artykułu poszukam. W tym konkretnym wypadku wydaje mi się, że to akurat myśliwi są górą — mają lepszą reprezentację w Sejmie niż niejedna inna grupa społeczeństwa (podobno jedna czwarta posłów brała lub bierze udział w polowaniach; koło łowieckie w Sejmie liczy 30 posłów). Tak że nie ma strachu, że interesy tamtej strony będą dobrze reprezentowane.

          Cytat, specjalnie dla Ciebie:

          A Marek Suski, poseł PiS zasiadający wtedy w komisji ochrony środowiska, wspomina: – Emocji podczas prac nie brakowało. Gdy zgłosiłem poprawkę zakazującą picia alkoholu na polowaniach, Brachmański rzucił się na mnie z krzykiem: „Wycofaj, k…a, tę poprawkę!”.

          http://polska.newsweek.pl/politycy-na-lowach–czyli-polska-partia-mysliwych,54945,1,1.html

      • 11 kazekkurz

        Natomiast co do tego fragmentu:

        „Stwierdzenia o ochronie zwierząt dla mnie nie brzmią wiarygodnie, bo ochrona zwierząt nie polega na dbaniu o ich stan zdrowotny a już prawie na pewno nie na regularnym odstrzale. Wiarygodnie takie twierdzenia będą dla mnie brzmiały, jeśli ktoś to porządnie zbada. Generalnie znam przypadki, gdy wprowadzenie ograniczeń w łowiectwie (czyt. zakazywania odstrzału w pewnych okresach) prowadziło do ochrony pewnych populacji, a nie odwrotnie.” – całkowicie sie zgadzam. Wadliwie prowadzona działalność łowiecka, od lat zresztą będąca w Polsce poletkiem alkoholików i polityków, a zwłaszcza alkoholików – polityków, jest procederem wołającym o pomstę do nieba. nie neguję zatem tysiąca przypadków wręcz przestępstw popełnianych przez myśliwych, zwłaszcza tych którzy w cywilu sa politykami lub bogatymi biznesmenami. Wszakże temat zasługuje na bardziej dokładne rozważenie, a stwierdzenie że „polowania powinny zostać zabronione’ choć przemawia do mojej wrażliwości dosyć pozytywnie, jest klasycznym wylaniem dziecka z kąpielą. Wiem że istnieją „koła łowieckie” które autentycznie prowadzą sensowną politykę odstrzału, niektóre zwierzęta jak zające czy lisy zasługują na ochronę, niektórych populacja, jak sarny czy zdziczałe psy – powinny być odstrzeliwane. Koła łowieckie tym sie czasem zajmują bo prowadzą zgodną z prawem i statutami gospodarkę łowiecką na przypisanym sobie terenie. Stąd całkowicie i obiema rękami popieram to co napisałeś poniżej – jak najbardziej egzekwowanie istniejącego prawa powinno wystarczyć. Wszakże zastanów sie nad prostym przykładem: pierwszy myśliwiec RP – prezydent Komorowski – ma w Wiśle ( niecałe 20 km od mojego domu) niewielki ale gustowny pałacyk. jak wygląda przestrzeganie prawa o Ciszy Nocnej w tym wypadku. Nie chodzi o nic bardzo skomplikowanego – żadne tam „polowania na chronione ptaszki”. Tylko oto żeby po 22:00 nie hałasować w górach. .

        „”Argument z kłusownictwa to fałszywa dychotomia — „jak zabronimy zabijać myśliwym, to będą kłusować”. Nieprawda. Alternatywą jest ściślejsza kontrola i lepsze wymuszanie przestrzegania obowiązującego prawa. Można domagać się zwyczajnie lepszej kotroli (np. regularnych badań, co jest przedmiotem obecnego sporu) i zwiększonych ograniczeń jeśli chodzi o polowania.” – to jest pogląd osoby która nie ma pojęcia o czym pisze. Mieszkam w Beskidach i największym problem nie sa myśliwi tylko idioci którzy uprawiają w górach: jazdy na motorach krosowych, jazdy na quadach ( witaj Warszawko!), jazdę na skuterach śnieżnych w zimie, a także rowerzyści ( często turyści!) którzy jada tak że pieszy musi uciekać ze szlaku najlepiej skokiem w krzaki. O ile rowerzyści to jeszcze pól biedy – wystarczy rzucać za nimi kamieniami i jakoś się ich w końcu nauczy, o tyle problem quadów, skuterów i motorów jest znacznie bardziej poważny ( mają kaski, nie da sie im zrobić krzywdy nawet sporym kamieniem, więc nie sposób edukować tych ludzi) . Prawdę mówiąc uważam ze powinien być dozwolony odstrzał – niech by sie tym zajęły koła myśliwskie. Wracając jednak do stosowania prawa – mamy już wypadki śmiertelne. W Gorcach na Turbaczu chyba zginął turysta piezy potrącony w zimie przez skuter śnieżny. O ile pamiętam był zanotowany jeszcze jeden taki przypadek – nie pamiętam gdzie. Ludzie ci lamią prawo, niszczą ścieżki, niszczą w górach przyrodę i spokój. Gdybyś zechciał wybrać sie w góry, to mógłbyś zaobserwować że np. odgłos motora krosowego słychać z około 15 kim nawet, ale z 4-5 km to już po prostu jest hałas który przeszkadza. Mimo to nie znam ( a trochę śledzę…) ŻADNEGO przypadku ukarania takiej osoby tak jak powinna być ukarana – konfiskata pojazdu i wysokim mandatem. Nawet nie słyszałem o mandacie. Nawet nie słyszałem by kogoś złapano. Jest tak dlatego że leśników jest mało, a góry sa olbrzymie. Przypomnę że np. „za okupacji” przez góry prowadzono przemyt. I że nawet siły zbrojne Generalnej Guberni, które były gotowe wysyłać przemytników do Oświęcimia razem z rodzinami, a miały do dyspozycji rowery, samochody i czołgi – nie były w stanie w górach – takich ludzi złapać.
        Koncepcja że „straż leśna” będzie łapać kłusownika na obszarze 13,6 tys. ha nadleśnictwa Ujsoły -> http://pl.wikipedia.org/wiki/Nadle%C5%9Bnictwo_Ujso%C5%82y jest KOMICZNA i tylko osoba która widzi las i góry raz na rok, podczas wakacji, mogła wpaść na podobny koncept.

        • 12 January

          Och, ja się chętnie poznęcam również nad pacanami na quadach, tylko że (i) pacany na quadach nie udają, że chronią przyrodę czy turystów, tylko zwyczajnie chcą sobie popacanić na quadach oraz (ii) celem ich sportu nie jest strzelanie z ostrej broni do żywych istot, zatem o wiele łatwiej sobie wyobrazić zorganizowanie pokojowej koegzystencji.

          To, że chciałbym, żeby lepiej kontrolowali myśliwycj, nie oznacza, że nie chciałbym, żeby lepiej kontrolowali quadowców i crossowców.

          Jeśli chodzi zresztą o rowery, to w ciągu ostatnich paru tygodni spacerowałem zarówno po Dolinkach pod Krakowem, jak i po rezerwacie Ceske Svycarsko. Oba miejsca są popularne dla rowerzystów i, okazuje się, pokojowa, kulturalna, uprzejma koegzystencja jest jak najbardziej możliwa.



%d bloggers like this: