Napoleon, cyna i statystyka

03Czer14

W Wyborczej dzisiaj artykuł pod frapującym tytułem „Napoleona pod Moskwą pokonała zaraza cynowa” (tak jest w moim Kindle’owym wydaniu, w Internecie dodano pytajnik).

Artykuł jest taki ot, ciekawy, zarazę cynową jeśli dobrze pamiętam opisano w którymś opowiadaniu z książek „Kto, kiedy, dlaczego”, w których zaczytywałem się jako dziecko (a może to było w którymś Sękowskim?). Natomiast jak zwykle artykuł musi być sensacyjny. Zresztą, chyba w tym mniejsza wina autora, który pisze, że rozpadające się cynowe guziki armii Napoleona w Rosji to „tylko hipoteza, kto wie, czy nie legenda”. No ja myślę.

Armia Napoleona miała zwyciężyć i powrócić jeszcze przed nastaniem mrozów. Guziki były mniej ważne niż mundury — letnie, a nie zimowe (podobnie jak podkowy koni, które ślizgały się w śniegu). Oprócz tego brakowało aprowizacji i wody — tak, wody! Wielu żołnierzy Napoleona umarło od chorób zakaźnych w wyniku picia wody z kałuż i brudnych potoków. Wszystko jest nieźle udokumentowane w Wikipedii. Rzecz ciekawa, zima wcale nie była bardzo sroga, a w każdym razie podczas marszu na Moskwę (w czasie którego zginęła połowa z żołnierzy Napoleona); powiedzenie, że Napoleona pokonali generałowie Janvier i Fevrier jest bezpodstawne, bo marsz na Moskwę trwał od czerwca do października, a odwrót zakończył się przed grudniem. Tymczasem zaraza cynowa wymaga długotrwałego, wielomiesięcznego działania bardzo niskich temperatur. Zresztą, nie ma wcale historycznych relacji opisujących problemy żołnierzy z guzikami.

Marsz Napoleona został znakomicie zilustrowany przez Charlesa Josepha Minarda. Minard był inżynierem, który w wieku lat 70 odszedł na emeryturę, by zająć się m.in. tworzeniem prześlicznych diagramów statystycznych.

Minard

Powyższy diagram, rodzaj wykresu Sankeya, datowany jest na 1869 rok, kiedy Minard miał 89 lat. Jedna, prosta, intuicyjna ilustracja pokazuje (i) pozycję geograficzną armii Napoleona (ii) wielkość armii (iii) czas przemarszu podczas odwrotu oraz (iv) temperatury panujące podczas odwrotu (uwaga, temperatury są w skali Réaumura; 0 to 0, ale -30 to w rzeczywistości -37). To jeden z najpiękniejszych wykresów, jakie znam.



8 Responses to “Napoleon, cyna i statystyka”

  1. 1 Junoxe

    To ja tylko pamiętam z cynowych historii Roberta Falcona Scotta. Czytałem o tym kiedyś na papierze, teraz, przynajmniej na wiki, tego nie widzę, więc już nie wiem czy to prawda. :) Choć wtedy czytałem, że to z powodu niskich tempratur naczynia cynowe się kruszyły i takie tam.
    Jak było naprawdę to musiałbym poszukać.

    • 2 January

      Scott też jest w tym artykule z GW. Wikipedia twierdzi, że w drodze na biegun pozostawiał lutowane bańki z naftą, która wyciekła z powodu niskiej temperatury. Sceptycy zwracają uwagę na to, że zachowały się z tamtych czasów lutowane cyną bańki, z których nic nie wyciekło, więc może po prostu bańki Scotta były kiepsko zrobione.

      Scott w swoim dzienniku opisuje, że w magazynie, do którego dotarli 2 marca, była niewystarczająca ilość nafty. Ale już na tym etapie byli bez kuców, opóźnieni, obciążeni śmiercią jednego z nich (Evansa), z odmrożeniami (Oates, ten który później powiedział że wychodzi i go chwilę nie będzie) i ogólnie w dość ponurym stanie.

      Do następnego magazynu nie dali już rady dotrzeć. Scott zdołał przed śmiercią podsumować przyczyny porażki swojej ekspedycji. Wspomina tam o niewytłumaczonym braku paliwa jako jednej z wielu pechowych okoliczności. „We took risks, we knew we took them; things have come out against us, and therefore we have no cause for complaint”

      • 3 Junoxe

        No tak. Zamiast anglojęzyczną wiki zajrzłem w naszą. Mea culpa.

        No i ten nimb pionierów:
        „We took risks, we knew we took them; things have come out against us, and therefore we have no cause for complaint”.
        :)
        Pozdrawiam

        • 4 January

          No nie. I te zapewnienia, że honor Anglii i tak dalej. W kontekście listów do żon Wilsona i Bowersa, i próśb o to, by się nimi zaopiekowano.

  2. 5 Junoxe

    Pozdrawiam.

  3. 6 Junoxe

    Wybacz mój mały rozumek. Ale co „No nie”?
    Że jeśli pisał pompatycznie o Anglii i i pisał peany na część swoich współtowarzyszy i prosił przyjaciela (?) o wsparcie dla swojej żony i dziecka to nie jest częścią nimbu dawnych pionierów?
    Ja to odczytuję, że się nie zamienił do końca w galaretę i jeszcze w listach trzymał fason. Mi to przypomina pewnego rodzaju zasady z dzieciństwa, że się nawet hitlerowcom w plecy nie powinno strzelać. :)

    Pozdrawiam

    • 7 January

      „No nie.” oznaczało w tym wypadku „Masz rację, zgadzam się całkowicie”. Powinienem był napisać „No nie?” albo „Prawda?”

      • 8 Junoxe

        Trochę o mnie świadczy, że wybrałem akurat negatywną interpretację „No nie”. :) Ale powinien być na końcu pytajnik. :))
        Anyway, dzięki za linka do pamiętnika Scotta.

        Pozdrawiam



%d bloggers like this: