Ewolucjonistka Amy Bishop i prawo do noszenia broni

16Lu10
Niedawno robiłem trochę niesmaczne żarty na temat morderstw popełnionych przez Amy Bishop. Myślałem, że robię absurdalne żarty pisząc o ewolucjonizmie Amy Bishop albo o tym, że do tragedii nie doszłoby, gdyby członkowie rady wydziału byli uzbrojeni. Myślałem, że nikt czegoś takiego nie napisałby na poważnie.

Jakże się myliłem.

Jako, że to Alabama, stan południowy i dobrze uzbrojony, zamiast typowego lewackiego bełkotu „rozbroić wszystkich i dać im smoczki” MSNBC przytacza cytaty dokładnie odwrotne (i zgodne z prawdą): że legalnie uzbrojeni wykładowcy mogliby odpowiedzieć ogniem, a przynajmniej zasugerować, żeby pani Bishop się nie wygłupiała.

Niezawodny Psychiatryk24

„Will Evolution Weekend Sermons Discuss Alleged Murderer Amy Bishop?”

… Now, there are some very fine Darwinists like Francis Collins, and I don’t mean to say Amy Bishop is representative of all Darwinists. But I’d recommend that if the Clergy Letter Project wishes to put on a good face for Darwinism, they might consider disassociating themselves from Amy Bishop.

They may not want to promote “survival of the fittest” in their sermons today. That would be kind of poor taste in light of the fact a presumed societal degenerate (Bishop) is the “fittest” survivor while 3 (possibly 4) innocent victims are the “unfit” dead.

Sal Cordova, Uncommon Descent

Urwało mi od trzymania, jak mówi przysłowie, nawet nie wiem, które bardziej. Teraz czekam na przypuszczenie, że Amy Bishop grywała w brutalne gry komputerowe.



4 Responses to “Ewolucjonistka Amy Bishop i prawo do noszenia broni”

  1. 1 wo

    „Niedawno robiłem trochę niesmaczne żarty na temat morderstw popełnionych przez Amy Bishop.”

    A ja to przegapiłem! Pozwolę sobie nadrobić, nawiązując do niesmacznego żartu o posiedzeniu rady wydziału jako okoliczności łagodzącej. Uczestniczyłem (z ramienia studentów) w radzie WCh UW. I fascynującą lekcją życia akademickiego był powrót Józefa Piłsudskiego jako patrona UW (a właśnie: drodzy studenci, czy ten temat wraca czy to tylko zawirowania okolic roku 1989?).

    Odbyła się dyskusja. W dyskusji wszyscy byli za. Ja w głębi serca byłem przeciw, bo Brześć, bo zamach stanu, bo próba zamordowania Dołęgi-Mostowicza i niestety skuteczniejsze próby zamordowania osób, które miały mniej szczęścia. Ale, przyznam, nie odważyłem się zabrać głosu w dyskusji, trudno tak naprawdę kłócić się o politykę ze swoim własnym dziekanem.

    Odbyło się tajne głosowanie. W tajnym głosowaniu rada wydziału miażdżącą większością była przeciw.

    • 2 ztrewq

      Hah! Dobre. Przypomina mi przytaczaną przeze mnie wielokrotnie anegdotę Łomnickiego — o tym, gdy zostawszy członkiem PAN wygłosił tam referat, z którego wynikało, że PAN trzeba rozwiązać. Wszyscy pozostali członkowie zaczęli go flekować, ale po spotkaniu podszedł do niego w garderobie leciwy profesor i powiedział: „wie pan, w gruncie rzeczy jestem tego samego zdania, ale rozumie pan, że nie mogłem czegoś takiego powiedzieć publicznie…”. Łomnicki dodawał — „Proszę państwa, jeśli chcecie mieć taki poziom konformizmu w wieku lat sześćdziesięciu, to musicie wcześnie zaczynać”.

  2. 3 M

    „Teraz czekam na przypuszczenie, że Amy Bishop grywała w brutalne gry komputerowe.”
    Co prawda nie gry komputerowe, ale prawie:
    http://www.bostonherald.com/news/regional/view.bg?articleid=1233150

    • 4 ztrewq

      No proszę. Amy Bishop podobno grywała w Dungeons and Dragons (we wczesnych latach 80). A D&D to przecież niemal równie dobre jak gry komputerowe. Tajne źródło dodaje: „They even acted this crap out”.



%d bloggers like this: