Nie drażnić biologów

14Lu10

I am arrogant, I am aloof and I am superior in my attitude. But it doesn’t mean I don’t want to get along with people.

Amy Bishop

Profesor Amy Bishop z uniwersytetu w Alabamie podczas piątkowej rady wydziału zastrzeliła swoich trzech kolegów. Fakt, że stało się to akurat podczas rady wydziału zostanie na pewno uznany za okoliczność łagodzącą — kto kiedyś był na radzie wydziału, zrozumie dlaczego. Należy jednak postawić pytanie, co było przyczyną?

Można się tylko domyślać, że Amy Bishop namiętnie grywała w brutalne gry komputerowe, co stanowi kolejny dowód na ich szkodliwość. Prawodopodobnie była również ewolucjonistą tak, jak większość biologów, a czy po ewolucjonistach, którzy moralność sprowadzają do „przeżycia najstosowniejszego” można oczekiwać czegoś lepszego niż walka na kły i broń palną?

Publish or perish

Sytuacji nie poprawił brutalny amerykański system, w którym nie istnieją cywilizowane wynalazeki habilitacji i docentury. Przeciwnie: osoby takie jak Amy Bishop, które przecież samym choćby wiekiem zasługują na ciepłe stanowisko w hierarchii naukowej na jakiejś uczelni, otrzymują ograniczone czasowo kontrakty „assistant professor” z nadzieją na „tenure” — czyli kontrakt bezterminowy. Mimo to muszą samodzielnie rozwijać własną pracę badawczą, nie mogąc liczyć na dobre rady starszego o pięćdziesiąt lat przełożonego, i to cały czas pod presją zmuszającą do pracy i publikacji. Bezpardonowa konkurencja, brak opieki ze strony starszych kończy się właśnie tak, jak w przypadku Amy. To pokazuje, o ile bardziej moralna jest polska nauka, w której raz zostawszy docentem, nie trzeba się już niczym przejmować.

Należy też jasno postawić sprawę prawa do posiadania broni. Restrykcyjne prawo w Alabamie co prawda nie wymaga zezwolenia na kupno, posiadanie lub noszenie broni, jednakże nie pozwala na noszenie ukrytej broni. Czy do masakry doszłoby, gdyby inni członkowie rady wydziału również mieli ukrytą broń? Ciężko być tego pewnym, zważywszy, że chodziło o radę wydziału, jednak przynajmniej mieliby szansę, żeby się obronić albo prewencyjnie zastrzelić nielubianą koleżankę.

….

Amy Bishop była dobrym naukowcem z licznymi publikacjami. Chociaż pojawiają się spekulacje na temat jej osobowości, to nie wiadomo, dlaczego nie otrzymała tenure (kontraktu bezterminowego) — nie znam naukowców bez żadnych konfliktów osobowych. Nie wiadomo też, czy rzeczywiście oznaczało to dla niej utratę praw własności do rozwijanego wynalazku. Grozi jej kara śmierci.

Dziekan, prof. Gopi K. Podila zajmował się genomiką drzew i ich symbiontów. Miał liczne publikacje, m.in. w Nature i Gene.

Associate prof. Maria Ragland Davies zajmowała się genomiką i proteomiką grzybów. Publikowała m.in. w PNAS.

Associate prof. Adriel Johnson zajmował się biologią komórki i fizjologią żywienia. Publikował głównie w „J. Alabama Academy of Science”



23 Responses to “Nie drażnić biologów”

  1. 1 kwik

    Ciekawe czy to prawda, ale podobno już raz strzelała:
    http://news.bbc.co.uk/2/low/americas/8514730.stm

  2. O zabitym bracie piszą już wszyscy, więc to chyba prawda. Tylko opisywane okoliczności wahają się od „wypadek przy czyszczeniu broni ;-)” po „wkurzyła się, ale zamieciono pod dywan”

    Broń – to, że noszenie broni jest dozwolone w Alabamie, nie znaczy, że było dozwolone na kampusie. U mnie w Wirginii broń jest oczywiście dozwolona, ale np. na kampus Virginia Tech nie można jej było wnosić. Po maskarze podniosły się całkiem na poważnie głosy, że gdyby nie było takie zakazu, Seung-Hui Cho dostałby szybko parę kulek od kolegów czy nauczycieli, i byłoby po sprawie.

    Osobiście ośmielam się powątpiewać w słuszność takiego rozwiązania – wieloosobowa bitwa w zamkniętych salach chyba skończyłaby się większą liczbą trupów, położonych przez spanikowanych „dobrych” nie wiedzących, kto jest „zły” albo pudłujących, no i oczywiście przez policję, która na wszelki wypadek strzelałaby do każdego, kto ma w ręku broń.

    Nawet gdyby w tym konkretnym wypadku udało się zmniejszyć liczbę ofiar, to kampus, ma którym każdy sfrustrowany złym stopniem lub niechętną seksualnie koleżanką student ma w kieszeni pistolet, nie wydaje mi się szczególnie bezpiecznym miejscem.

    Natomiast gdyby sprzedaż i posiadanie broni w tych stanach podlegały cywilizowanej regulacji, to takie za przeproszeniem pojeby przede wszystkim nie mogłyby jej tak łatwo dostać. W Wirginii teoretycznie nie mogę kupić broni (nie mam zielonej karty), ale z tego co mi wiadomo, wystarczy pójść na state fair i za niewielką dopłatą nikt mi nie będzie patrzył w dokumety – imigracyjne czy psychiatryczne.

    Wracając do prof. Bishop. W sumie amerykańska nauka jest też bardzo moralna, kobiecie po prostu odmówili ichniej ciepłej docentury ;-)

    A w całej tej raczej smutnej historii najbardziej rozbawił mnie ten tekst z NYT:
    „He (nieważne kto) and others who knew Dr. Bishop described her as a normal person, perhaps a little quirky but no more so than most scientists.”

    http://www.nytimes.com/2010/02/14/us/14alabama.html?hp

  3. 3 ztrewq

    Osobiście ośmielam się powątpiewać w słuszność takiego rozwiązania

    Osobiście też tak uważam. Wydaje mi się, że właśnie ten przykład ilustruje, że każdemu może odbić palma i że ciężko ocenić a priori komu palma odbije, a komu nie.

  4. 4 ztrewq

    P.S.

    Natomiast gdyby sprzedaż i posiadanie broni w tych stanach podlegały cywilizowanej regulacji, to takie za przeproszeniem pojeby przede wszystkim nie mogłyby jej tak łatwo dostać.

    Gdyby podlegały cywilizowanej regulacji, to ani pojeby, ani nikt inny tej broni nie mógłby tak łatwo dostać. Ciężko ocenić a priori, kto jest pojebem, kto nie. Kto w warunkach trwającego miesiącami stresu w pewnym momencie oszaleje.

  5. 5 M

    „Ciężko ocenić a priori, kto jest pojebem, kto nie. Kto w warunkach trwającego miesiącami stresu w pewnym momencie oszaleje.”
    Psychologowie sobie z tym z jakąś skutecznością radzą, a przynajmniej tak mi się zdaje. Poza tym nie trzeba być od razu tak zaburzonym, jak owa pani profesor: na moje oko wystarczy duże natężenie cech takich jak neurotyzm czy psychotyzm z testu Eysencka, by zastanowić się, czy taka osoba powinna posiadać broń mogącą zabić. (ale muszę dodać, że się na tym nie znam) Zresztą nawet nie każdy wariat będzie strzelać do ludzi.

    • 6 ztrewq

      Gdzieś widziałem cytaty z jakiegoś przyjaciela pani AB — psychologa, który był zaskoczony dokładnie tak, jak i wszyscy inni. Czyli trzeba by przeprowadzać bardzo ścisłe badania psychologiczne, a i wtedy nie wiem, czy by to pomogło.

      Nie wiem, czy prowadzono szczegółowe badania longitudinalne. Nie wiem, jak łatwo jest oszukać taki test jeśli się chce i wie, po co jest przeprowadzany (a przy tym jest się nieprzeciętnym naukowcem z dostępem do całej literatury naukowej). No i nie wiem, co to jest norma — żeby można było mówić o „wariacie” albo osobie „zaburzonej”.

      • 7 M

        „Gdzieś widziałem cytaty z jakiegoś przyjaciela pani AB — psychologa, który był zaskoczony dokładnie tak, jak i wszyscy inni.”
        Był zaskoczony, że zabiła, ale sądzę, że gdyby miał decydować, czy powinna nosić broń palną, to miałby odpowiednie narzędzia do oceny ryzyka. Mogłoby to wyglądać podobnie jak przy projektowaniu – trudno dokładne ocenić, czy jakaś częsć maszynowa wytrzyma naprężenia blisko granicy plastyczności, więc uwzględnia się współczynnik bezpieczeństwa.

        „Nie wiem, jak łatwo jest oszukać taki test jeśli się chce i wie, po co jest przeprowadzany (a przy tym jest się nieprzeciętnym naukowcem z dostępem do całej literatury naukowej).”
        Racja. Choć możnaby też przeprowadzić rozmowę, w niej chyba trudniej oszukiwać. Poza tym przeszłosć tej pani mogła dodawać wątpliwości – jeżeli komuś zdarzają się wypadki z bronią w których giną ludzie, to chyba coś jest nie tak. (np. jest osobą bardzo nieostrożną)

        „No i nie wiem, co to jest norma — żeby można było mówić o “wariacie” albo osobie “zaburzonej”.”
        Ja użyłem tych określeń w sposób bardzo potoczny i nieścisły; zdaje mi się, że człowiek, który radzi sobie ze stresem zabijając swoich kolegów z pracy, granice normy już zdecydowanie przekroczył. ;P

        • 8 ztrewq

          Poza tym przeszłosć tej pani mogła dodawać wątpliwości – jeżeli komuś zdarzają się wypadki z bronią w których giną ludzie, to chyba coś jest nie tak.

          Z drugiej strony, jeśli ktoś często chodzi sobie postrzelać na strzelnicy, często bawi się bronią i w ogóle często bierze ją w ręce, to ma też częściej okazję do popełnienia błędu. Nawet, jeśli prawdopodobieństwo popełnienia błędu jest mniejsze (bo jest lepiej wytrenowany).

          A więc sam fakt, że ktoś kiedyś miał taki wypadek nie musi jeszcze świadczyć o tym, że nie wolno mu / jej posiadać broni.

        • 9 M

          „sam fakt, że ktoś kiedyś miał taki wypadek nie musi jeszcze świadczyć o tym, że nie wolno mu / jej posiadać broni”
          Oczywiscie, ale może być przesłanką do dokładniejszego zbadania. :) Poza tym jakkolwiek częste używanie broni nie zwalnia z zachowania podstwowych zasad bezpieczeństwa, które znacznie zmniejszają prawdopodobieństwo wypadku.

        • 10 ztrewq

          Mnie po prostu wydaje się mało prawdopodobne, żeby można było ustalić jakąś sprawną procedurę, dzięki której dostęp do broni będą miały wyłącznie normalne, zrównoważone osoby, którym nie grozi żaden odpał albo wypadek.

    • 11 janekr

      Ja jestem zupełnie pewien, że przy pobieżnym nawet badaniu psychologicznym nie dostałbym prawa zakupu broni. A może jednak?
      To inaczej – nie chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym takim jak ja pozwala się na posiadanie broni.
      Oczywiście więc – na zasadzie psa ogrodnika – jestem przeciwny dostępności broni palnej dla ludzi…

      • 12 ztrewq

        Chcesz sobie podnieść ciśnienie? Przeczytaj sobie te brednie.

        • 13 janekr

          Standart i ziew.
          Czy chłopcy mogliby wujkowi wreszcie powiedzieć coś nowego? Niechby i brednie, ale oryginalne…

        • 14 ztrewq

          Ale za to jakie fajne inwektywy.

        • haha, piękne. Aż sobie założyłem konto żeby skomentować mój ulubiony argument – obywateli chorniących się przed tyranią.

        • Haha, komentarz, konto oraz założony blog zniknęły z salonu w ciągu nie więcej niż 2 h od założenia…

      • 17 Prawicowiec

        Jeżeli istotnie nie jesteś w stanie bezpiecznie posiadać broni, lekarze powinni ci także odebrać prawo jazdy. Źle użyty samochód jest wcale nie mniej śmiercionośny od rewolweru, a wjechanie w grupę osób na stojących na chodniku dla psychopaty, będzie równie proste jak pociągnięcie za spust.

        • 18 ztrewq

          Następnym razem na radę wydziału pójdę z samochodem schowanym za pazuchę, a gdy dziekan znowu zacznie gadać jak potłuczony, wyjmę samochód i trach-trach-trach wjadę nim w radę wydziału.

        • @Prawicowiec

          Rzeczywistość pokazuje, jak wydumany jest ten argument.

          W 2006 roku w Stanach Zjednoczonych 12791 osób zginęło zabitych intencjonalnie z broni palnej (zabójstwa, do tego 16883 samobójstw). Przy użyciu śodków transportu popełniono 38 zabójstw i 137 samobójstw. O czym w ogóle mówimy?
          http://www.cdc.gov/NCHS/data/nvsr/nvsr57/nvsr57_14.pdf

          Dodajmy, że jest też coś takiego jak bilans zysków i strat, zyski z posiadania i używania samochodów są dość oczywiste, w przeciwieństwie do broni palnej.

        • 20 M

          Dobry żart. :)

  6. 21 M

    (to było odnośnie wypowiedzi Prawicowca)

  7. 22 Karnigore

    Jak to „nie można w Alabamie nosić ukrytej broni”? Można, tylko trzeba mieć na to kwit. A brednie to wygadujesz ty, kmiocie.

    • 23 ztrewq

      To prawda, że prawo w Alabamie nie zezwala nosić broni ukrytej bez zezwolenia, co dla osoby o umiejętności czytania na poziomie liceum powinno być oczywiste z kontekstu, nie wspominając o podanym przeze mnie linku.

      No, ale nie wymagajmy zbyt wiele od pacjentów Psychiatryka24.



%d bloggers like this: