13Sty10



17 Responses to “…”

  1. 1 bart

    Pogratulować?

    • 2 ztrewq

      Pogratulować :-) Chociaż to strasznie obciachowy tytuł. A w dodatku, jeśli w DE zacznę na powrót nauczać, to będę „pede”. To tytuł dla cieniasów, którzy nie wydolili.

  2. 3 magda

    …a to nie wspominałeś, że dla cieniasów? :P

    • 4 ztrewq

      No… w każdym razie, jeśli jest się PD zbyt długo: Academics who stay in academe although they didn’t obtain a professorship are, slightly dismissively, often called „ewige Privatdozenten” (eternal private docents) (wiki).

  3. I tak gratuluję :-)

  4. 6 kwik

    Gratuluję. Kant był PD przez 15 lat, więc na razie się nie denerwuj.

  5. 8 kwik

    Dopiął swego, tzn. został profesorem w Królewcu. Ale jako docent prywatny nie miał lekko: „Codzienna prac na uniwersytecie kosztowała Kanta wiele trudu. Realizował nieraz ponad 20 godzin nauczania tygodniowo, nawet w ówczesnych warunkach było to dużo więcej niż przeciętnie. Rozpoczynał, zgodnie z regulaminem, o 7.00 rano od wykładów”.

  6. 9 nameste

    @ztrewq: grats

    @kwik: legła w gruzach moja romantyczna wizja privatdozenta, miał to być taki na wpół tajny radca, który jeśli coś musi, to tylko wtedy, gdy nikt go nie widzi ;)

  7. 10 kwik

    @ nameste – a mnie privatdozent powstał jak feliks z popiołu, bo myślałem, że instytucja zniknęła wraz z cesarstwem Austro-Węgierskim.

  8. gratulacje!

  9. Gratulacje :)

    Btw dlaczego tytuł obciachowy? Docens to dosłownie uczący (i jakoś do tego chyba nawiązywała jakaś dawna niemiecka, pruska czy jaka tam formułka o prawie nauczania?), czyżbyś nie lubił uczyć? ;)

  10. 13 Rafał

    Gratulacje!

  11. 14 janekr

    O PD jest mowa w tym dziele naukowym:

    http://jv.gilead.org.il/zydorczak/beg-pl01.html

    „Schultze, M. D. „priwat docent” chemji w Uniwersytecie w Jenie, znany ze swych licznych prac porównawczych nad rasami ludzkiemi, – prac, w których dowiódł, że rasa germańska miała pochłonąć wszystkie inne rasy, ”
    „Był to mężczyzna czterdziestopięcio lub sześcioletni, dosyć wysokiego wzrostu, miał szerokie ramiona, silną budowę ciała, czoło było łyse, a trochę włosów które pozostały na tyle głowy i skroniach, przypominały barwę lniano-blond. Blado niebieskie oczy patrzyły nieruchomo i nigdy nie zdradzały powziętej myśli. Z oczu tych nie promieniowało najmniejsze światełko, a jednak spojrzenie ich niepokoiło; przejmowało obawą. Z poza wąskich ust, których głównem zajęciem musiało być liczenie słów, jakie przez nie przejść mogły, ukazywał się podwójny szereg straszliwych zębów, z tych co nigdy nie wypuszczają raz pochwyconej zdobyczy. Wszystko to składało się na całość, dosyć niepokojącą i nieprzyjemną dla innych; profesor był jednak zadowolony ze swego wyglądu.”
    ” Profesor położył dziennik na stole i zabrał się do pisania memorjału, który miał się ukazać nazajutrz w Annalen für Physiologie. Nie popełnimy żadnej niedelikatności, wymieniając tytuł tego memorjału:
    Dlaczego wszyscy francuzi dotknięci są dziedzicznym zwyrodnieniem? „

    • 15 magda

      Wdzięczne porównanie :D Próbuję sobie wyobrazić „podwójny szereg straszliwych zębów” u łysawego profesora, ale mi nie idzie. Jakieś sugestie..?

      • 16 janekr

        W zalinkowanym tekście są oryginalne ilustracje. Nie ma na którejś zębów pana Schultze?

  12. 17 janekr

    Bym zapomniał – tak czy siak: GRATULACJE!



%d bloggers like this: