Wirus Zachodniego Nilu atakuje Wirtualną Polskę

01Gru09

W dyskusji pod notką „Świńska szczepionka” zadano pytanie, skąd naukowcy wiedzą, że „akurat za rok” Wirus Zachodniego Nilu (WNV) zaatakuje Polskę. W podtekście: białe kitle siedzące w kieszeni Big Pharma znowu wymyślają wydumane zagrożenia. Jako źródło podano artykuł z WP — czyli coś pomiędzy „Faktem” a „grypą666”. Przyjrzyjmy się sprawie w kolejnym tl;drze. Uprasza się o bezlitosne wytykanie błędów i wypaczeń.

Artykuł z WP zawiera tyle błędów, co notka początkującego blogera z Psychiatryka24. Ponieważ przynajmniej część tych błędów pojawia się w cytowanej przez WP wypowiedzi prof. Tadeusza Wijawki z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach, to albo redakcja WP przekręciła jego wypowiedzi, albo nie przekręciła, ale nie zadała sobie trudu przeczytania chociażby artykułu w Wikipedii.

Wirus Zachodniego Nilu (WNV). U dołu z prawej: wirus grypy w tej samej skali.

Wirus Zachodniego Nilu został po raz pierwszy wyizolowany w roku 1937 z krwi pacjentki z prowincji Zachodniego Nilu w Ugandzie (Smithburn 1940), a nie „w latach 50”, jak podaje WP. WNV należy do grupy flawiwirusów — czyli jest krewniakiem wirusów wywołujących żółtaczkę typu C, żółtą febrę i kleszczowe zapalenie mózgu (nie mylić z boreliozą), a szczególnie bliskim krewniakiem wirusów wywołujących japońskie zapalenie mózgu. Flawiwirusy mają tę nieprzyjemną cechę, że potrafią dokonać inwazji naszego centralnego układu nerwowego, co zresztą ułatwia ich niewielki rozmiar (50nm, czyli ponad dwa razy mniejszy od wirusa grypy). WNV jest właściwie chorobą ptaków, a przenoszą go komary. Wśród ssaków, infekcjom WNV ulegają często konie, a czasem i ludzie. Ssaki zakażone wirusem nie są źródłem kolejnych infekcji, ponieważ w ich krwiobiegu nie pojawia się dostateczna liczba cząstek wirusa; to samo dotyczy też wielu ptaków, m.in. kury domowej. Ważnym rezerwuarem wirusa są, jak się wydaje, wróblowate (Trevejo i Edison 2008).

Pic unrelated: kompilacja 48 australijskich gatunków komara — wszystkie w tej samej skali. Fotomontaż ze strony informacyjnej Departamentu Zdrowia Nowej Południowej Walii (Australia)

Rzeczywiście, wśród pacjentów ze zdiagnozowanym WNV śmiertelność jest wysoka. W latach 1999-2007, na ok. dwadzieścia tysięcy zdiagnozowanych przypadków infekcji WNV, u niemal połowy wystąpiły schorzenia centralnego (ośrodkowego) układu nerwowego (OUN) takie jak zapalenie opon mózgowych, a ponad siedemset przypadków (3,9%) zakończyło się śmiercią. To niemało, ale też o wiele mniej, niż 100%, które cytuje artykuł w WP. Należy przy tym pamiętać, że w większości wypadków infekcja WNV przebiega bezproblemowo, a objawy nie są specyficzne. W 2005 roku przeprowadzono badania krwi ze stacji krwiodawstwa w Północnej Dakocie, z których wynika, że infekcję WNV w całych Stanach przebyło między pół miliona a półtora miliona osób. Oszacowano, że mniej więcej 0,4% z zainfekowanych miało objawy inwazji centralnego układu nerwowego (Busch 2006). Również inne źródła podobnie oceniają częstość występowania infekcji WNV oraz częstości przypadków, w których wirus dokonuje inwazji OUN i może stać się przyczyną śmierci.


Aleksander Wielki na mozaice przedstawiającej bitwę pod Issos
Skoro mowa o śmiertelności, niedawno pojawił się w Emerging Infectious Diseases artykuł, którego autorzy sugerują, iż ofiarą WNV padł Aleksander Wielki (Marr i Calisher 2003). Oczywiście, takich spekulacji nie można brać zupełnie serio, dla naukowców to raczej rozrywka. Tym niemniej wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja. W odpowiedzi na artykuł Marra i Calishera, Galli et al. przedstawili prostą analizę filogenetyczną, z której wynika, że WNV w obecnej postaci powstał niedawno — nie dalej niż tysiąc lat temu. Także i do tych wyników należy jednak podchodzić z ostrożnością, bo moim zdaniem tego typu analizy rzadko bywają dokładne.

Uganda, Zachodni Nil. Fot. , lic. CC 2.0

Od czasu wykrycia wirusa w 1937, parokrotnie zdarzały się epidemie w Afryce, Europie i Azji. W latach 90′ epidemie wśród ludzi i koni stały się częstsze, a także pojawiła się zwiększona śmiertelność ptaków powiązana z WNV (Petersen 2001). W Stanach wirusa po raz pierwszy zaobserwowano w 1999. Rzecz ciekawa, chociaż znane są przypadki infekcji WNV w Południowej i Środkowej Ameryce, w tych regionach wirus właściwie nie ma śmiertelnych skutków — możliwe, że wynika to z częstego występowania innych flawiwirusów i odporności krzyżowej (Kramer 2007). Badania filogenetyczne wskazują, że wirus pojawił się w obecnej formie ok. tysiąca lat temu (Galli et al. 2006). Ze względu na niezbyt specyficzne objawy można przypuszczać, że nie tyle wirus rozprzestrzenia się na cały świat, co my nauczyliśmy się go wykrywać i diagnozować.

Wiele wskazuje na to, że chociaż do tej pory nie wykryto bezpośrednio WNV w Polsce, to już jest obecny. W badaniach ptaków opartych na analizie serologicznej wykryto specyficzne przeciwciała (Hubálek 2008). Badania epidemiologiczne wykazały pięciokrotny wzrost zachorowań na niebakteryjne zapalenie opon mózgowych w rejonach dotkniętych powodzią w 1999 roku, która wiązała się m.in. z masowym wyrojeniem się komarów (Hubálek 2008).

Jeśli nawet WNV jeszcze nie dotarł do Polski, to pewnie prędzej czy później dotrze (Hermanowska-Szpakowicz 2006). Nie ma też wątpliwości, że przypadki infekcji WNV nastąpią latem — kiedy latają komary. Wirusa oczywiście nie można lekceważyć, bo śmiertelność 0.1-0.2% to jednak nie w kij dmuchał. Tym niemniej jednak problem z epidemiologicznego punktu widzenia raczej przypomina boreliozę niż epidemię A/H1N1. Prawdopodobnie wkrótce dostępne będą szczepionki — jednak o żadnych masowych szczepieniach raczej nie będzie mowy. Dużo ważniejsze wydaje się po pierwsze, monitorowanie rezerwuaru wirusa w ptasich populacjach, a po drugie — wykrywanie WNV w bankach krwi (por. informacje EC).

Nasze umiejętności diagnozowania i wykrywania patogenów rosną prawie wykładniczo (niedawno widziałem prezentację aparatu, który umożliwia masowe liczenie i wizualizację pojedynczych molekuł RNA!). Nasze organizmy są samotnymi gigantami w oceanie mikroskopijnych, błyskawicznie ewoluujących organizmów, które żyją wokół nas, na nas i w nas; których wielkość ma się do naszej tak, jak nasz wzrost do średnicy Ziemi, a tempo ewolucji jest miliony razy większe. W ciągu naszego życia przeminie więcej pokoleń bakterii żyjących w naszym jelicie niż przeminęło pokoleń naszych przodków od czasu, gdy linia ewolucyjna człowieka oddzieliła się od linii szympansa.

Będziemy w przyszłości słyszeć o kolejnych chorobach wywoływanych przez kolejne wirusy czy bakterie. Będą też nowe szczepionki. Zgoda, że szczepionki to świetny interes dla Big Pharma — ale też jeden z najbardziej naturalnych sposobów radzenia sobie z chorobą. Zamiast leczyć infekcję chemioterapią (czyli np. antybiotykami), możemy unikać choroby zaprzęgając do walki najbardziej skomplikowany system obrony przed patogenami, jaki istnieje na świecie: nasz adaptacyjny układ odpornościowy.

Podziękowania dla miskidomleka (za artykuł Hermanowskiej-Szpakowicz) i soband1 (za artykuł w WP).

Literatura



10 Responses to “Wirus Zachodniego Nilu atakuje Wirtualną Polskę”

  1. 1 kwik

    Mogę Ci najwyżej wytknąć niechęć do używania spelczeka:
    krwioobiegu – krwiobiegu
    to samo dotyczy też to – to samo dotyczy też
    zaobserowowano – zaobserwowano
    pojednyczych – pojedynczych

    • 2 ztrewq

      @spellchecker:

      Prawda. Z lenistwa, bo piszę bezpośrednio w browserze, i nie chciało mi się wykonać tych dwóch kliknięć, których potrzeba do zainstalowania polskiego spellcheckera. Właśnie to zmieniam!

  2. Skoro się czepiamy, to:

    W ciągu naszego życia przeminie więcej pokoleń bakterii żyjących w naszym jelicie niż przeminęło od czasu, gdy linia ewolucyjna człowieka oddzieliła się od linii szympansa

    Chyba „niż przeminęło pokoleń małp i ludzi od czasu” bo tak jak jest wygląda jakby od urodzenia ztrewq bakterie przyspieszyły wielokrotnie cykl życiowy.

    No i po polsku używa się nazwy ośrodkowy układ nerwowy, Centralny to jest dworzec w stolicy.

  3. Ale się czepiają :-) (choć przyznam, ja także okropnie nie lubię słowa centralny w tym znaczeniu). I dodam coś do tego: Wirusa oczywiście nie można lekceważyć, bo śmiertelność 0.1-0.2% to jednak nie w kij dmuchał. Tym niemniej jednak problem raczej przypomina boreliozę niż epidemię A/H1N1.
    Amerykanie, którzy swego czasu dostawali histerii na punkcie WNV, straszyli także, że osoby powyżej 50 r.ż. są najbardziej narażone na zapalenie mózgu o ciężkim przebiegu i u takich osób śmiertelność może sięgać 2-5%. No i problem jednak różni się od boreliozy pod wieloma względami, ale jednym szczególnie ważnym dla pacjenta – boreliozę można leczyć antybiotykami.

    • 5 ztrewq

      Tak, to prawda, chodziło mi raczej o epidemiologiczny punkt widzenia — pomijając transfuzje, brak zakażeń między ludźmi (człowiek jest „ślepym zaułkiem”), a wektorem jest stawonog przenoszący patogen na człowieka z naturalnego rezerwuaru (ptaki w przypadku WNV, gryzonie w przypadku boreliozy).

  4. 6 ekolog

    Damn, zabrałeś mi temat! :D Widziałem modele matematyczne przewidujące nowe choroby zakaźne w Europie w ciągu kilku następnych lat w efekcie zmiany klimatu (chociaż Paul Reiter http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Reiter, którego spotkałem na kilku konferencjach Projektu EDEN stanowczo zaprzeczał, żeby glociep miał z tym coś wspólnego). WNV był wymieniany jako jeden z potencjalnych zagrożeń, trafił też na listę EDENu – http://www.eden-fp6project.net/emerging_diseases/west_nile_virus. Zaangażowane w badanie tego wirusa są uniwersytety z Hiszpanii, Portugalii oraz – dla nas bardzo istotne – Rumunii. Rumuni badają bowiem ptaki z delty Dunaju, a ta leży m. in. na trasie przelotów ptaków z Polski.

    • 7 ztrewq

      Wielkie dzięki za wszystkie poprawki! Już wprowadzam. Z jednym tylko się nie zgodzę — „centralny układ nerwowy” funkcjonuje także w języku polskim, a na dodatek mi się bardziej podoba.

    • 8 ztrewq

      E, nie zabrałem — to co piszesz to jest conajmniej materiał na notkę, i to ciekawą. Celowo pominąłem wątek globalnego ocieplenia, bo wymagałoby to ode mnie dodatkowego, sporego riserczu.

      • 9 magda

        co najmniej… (sam chciałeś)

  5. Najpierw to a teraz chmura radioaktywna.



%d bloggers like this: