Cytat na dziś: Dorota Sumińska, Polityka

29Paźdź09

Czym powinny być dzisiejsze ogrody zoologiczne? W dobie Internetu i cyfrowej telewizji niemal każdy egzotyczny gatunek można obejrzeć w jego naturalnym środowisku. Odpada więc kwestia poznawcza.

Nie czepiam się reszty artykułu, ale te trzy zdania powaliły mnie na ziemię. Proponuję jeszcze rozważyć poniższe tezy:

Czym powinny być dzisiejsze kina? W dobie Internetu i cyfrowej telewizji niemal każdy film można obejrzeć w domu. Odpada więc kwestia rozwrywkowa.

Czym powinny być dzisiejsze zabytki? W dobie Internetu i cyfrowej telewizji niemal każdy zabytek można obejrzeć w domu ze wszystkimi szczegółami. Odpada więc kwestia poznawcza.

Czym powinny być dzisiejsze koncerty? W dobie Internetu i iPodów niemal każdy utwór muzyczny można wysłuchać w domu bez zdejmowania kapci. Odpada więc kwestia lubienia muzyki.

I tak dalej.

W roku 2009 National Zoo (Smithsonian) odwiedziły dwa miliony osób. Berlińskie ogrody zoologiczne mają trzy miliony odwiedzin rocznie. Zoo w Mexico City przyciąga pięć milionów odwiedzin rocznie. Wszystkie te liczby raczej rosną miast maleć.

Dlaczego tak się dzieje? Starczy się przejść do ZOO, najlepiej w tygodniu (gdy mniejszy ruch). Przyjrzeć się zwierzętom. Posiedzieć chwilę, obserwując z bliska pingwiny, żyrafy, słonie albo rybki.

Albo, jeszcze lepiej, przejść się tam z dzieckiem.



9 Responses to “Cytat na dziś: Dorota Sumińska, Polityka”

  1. 1 ekolog

    Zgodziłbym się z panią Sumińską, gdyby chodziło o ogrody jak np Stare Zoo w centrum Poznania. Ale nowe Zoo w Poznaniu czy teraz najbliżej mnie położone zoo w Chester spełniają swoje zadania pokazowe znakomicie a do tego mają wiele zaawansowanych projektów badawczych. I spodziewam się że najbardziej medialne śmierci w XXI wieku – panda, tygrys czy nosorożce – będą relacjonowane z ogrodów zoologicznych.

  2. 2 Tannenberg
  3. Sama nie bardzo lubiłam kiedyś chodzić do ZOO. Myślę, że złę wrażenie wywarł na mnie zwiedzany tylko raz ogród wrocławski. Te koty w fatalnych warunkach… aż się płakać chciało. Teraz jest inaczej, może sporo się zmieniło od tego czasu, może niektóre ogrody zoologiczne w ogóle miały lepsze warunki – tak czy inaczej, ZOO w Waszyngtonie (czyli wymienione przez Ciebie National Zoo) jest znakomitym miejscem spędzania czasu, nie tylko z dziećmi. No fakt, że rodzice narzekają, bo w związku z tym, że wstęp jest za darmo, cała reszta (coś do jedzenia, itd.) jest okropnie droga :-).
    Oczywiście, zgadzam się, że obejrzenie zwierząt na żywo to coś zupełnie innego, niż obejrzenie ich w telewizorze. To są rzeczy nieporównywalne. W dodatku, dzięki niektórym ogrodom masz możliwość zobaczenia zwierzęcia, którego nie ma gdzie indziej. Chwalę tak National ZOO, bo tu po raz pierwszy widziałam pandy, i to było naprawdę coś. A pandy w Stanach są tylko w dwóch miejscach: w ZOO waszyngtońskim i w San Diego.
    Nadal żal mi zwierząt „w klatkach”, ale wiem, że ogrody robią bardzo dużo dobrego. I to decyduje.

  4. Przepraszam, że tak na raty, ale przypomniałam sobie i nie mogłam się powstrzymać – lew z ogrodu zoologicznego w Waszyngtonie: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Smithsonian%27s_zoo-the_Lion_Luke_2008-01-17th_2of2.jpg :-)

  5. 5 Martana

    Jasne, że ogrody zoologiczne są wspaniałe, oczywiście dla nas, ludzi. A gdyby tak obok zoo założyć w miastach Europy malutkie rezerwat dla Indian, Papupasów i Himba? A w Afryce i Indiach takie same, tylko zamieszkałe przez białych ludzi? toby dopiero było fascynujące – prawdziwi ludzie innych ras w prawie naturalnych warunkach! Napewno świetnie by się czuli w swoich klatkach i z rozkoszą oddawaliby sie zwykłym czynnościom, by inni mogli sobie na nich popatrzeć!!!

    • 6 ztrewq

      Jeśli uważasz, że ogrody zoologiczne są bez znaczenia dla zwierząt, ich dobra i ich przetrwania, to się mylisz. Jeśli myślisz, że szympans bonobo czuje się gorzej w zoo, niż w cyrku (z którego go wykupiono), puszczy poza rezerwatem (gdzie kupiono go od handlarza bushmeat) albo w laboratorium, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.

      Zdajesz sobie poza tym sprawę, że ogrody zoologiczne należą do najbardziej aktywnych i najbardziej skutecznych rzeczników i aktywistów ruchów ochrony przyrody, zwierząt i zagrożonych gatunków? Nie wspominając już o tym, jakie znaczenie dla poparcia organizacji typu WWF ma obecność takich instytucji w życiu publicznym. Właśnie dlatego, że w zoo można własnymi ręcami pogłaskać zwykłą kozę albo nakarmić ogórkiem słonia.

      Papuasi, górale czy krakusy (co za różnica — różnice genetyczne między ludźmi są przecież malutkie) mają jednak więcej praw i możliwości na przetrwanie w swoim kraju niż, dajmy na to, duże drapieżniki — poza rezerwatami (których jest zbyt mało) i ogrodami zoologicznymi.

      Oczywiście, notka nie miała i tak nic wspólnego z dyskusją na temat potrzeby istnienia ogrodów zoologicznych, a jedynie komentarzem dla wyjątkowo głupiego sformułowania o „odpadnięciu kwestii poznawczej” (odpadło mi od trzymania, to owszem).

    • „A gdyby tak obok zoo założyć w miastach Europy malutkie rezerwat dla Indian, Papupasów i Himba”

      Uważasz Indian za zwierzęta? Zastanów się zanim następnym razem użyjesz takiego durnego porównania.

  6. 8 Martana

    Uważam wszystkich ludzi za zwierzęta, jeśli ktoś ma wątpliwości w kwestii tego, do jakiego świata należy, niech policzy ilość kończyn, organów wewnętrznych itd u siebie, świni, małpy i myszy. Tak samo jak one jesteśmy ssakami. Chodzi mi tylko właśnie o to, o czym wspomniał/a ztrewq – doprowadziliśmy do sytuacji, w której wszyscy inni obywatele Ziemi (czyli zwierzęta) musieli żyć na naszych, koszmarnych warunkach. To zbrodnia wobec nich i tyle.

    • @Martana

      Oczywiście, że z wielu względów zwierzęta są ludźmi. Ale są też bardzo istotne różnice, przez powodu których zwierzęta nie są ludźmi. Dlatego uważam twoje porównanie zoo to rezerwatów dla ludzi uważam za co najmniej neistosowne.

      doprowadziliśmy do sytuacji, w której wszyscy inni obywatele Ziemi (czyli zwierzęta) musieli żyć na naszych, koszmarnych warunkach.

      O co ci tak dokładnie chodzi? Bo chyba dramatyzujesz bez pokrycia w faktach.



%d bloggers like this: