Ekomambodzambo

03Wrz09

Ktos napisal, ze cale to „globalne ocieplenie” i tym podobne to „ekomambodzambo”. Tymczasem – tu chodzi o konkretne pieniadze. Albo sie przeciwdziala zmianom klimatu (co bedzie kosztowalo konkretne pieniadze) albo sie do nich dostosuje (co bedzie kosztowalo konkretne pieniadze). Konflikt nie jest na linii: czy klimat sie zmienia, czy nie (bo wiadomo, ze sie zmienia). Ani na linii: czy czlowiek produkuje gazy cieplarniane (bo wiadomo, ze produkuje sporo). Ani nawet na linii: czy gazy cieplarniane maja wplyw na klimat (bo wiadomo, ze maja znaczacy). Glowny konflikt jest miedzy zwolennikami inwestowania w zatrzymanie zmian, a zwolennikami inwestowania w przystosowywanie sie do tych zmian na biezaco. [1][2]

Nikt, kto nie jest calkowitym dyletantem albo populista nie moze twierdzic, ze „nic nie wiadomo”. Prawda jest, ze nie wiadomo *dokladnie*. Tym niemniej jednak, juz teraz mozna jedno powiedziec z calkowita pewnoscia: w momencie, kiedy bedzie wiadomo *calkiem dokladnie*, bedzie juz za pozno, zeby dokonac jakiegokolwiek wyboru.

I jeszcze notka na marginesie: zawsze bylo pelno specow od medycyny, samochodow, broni i oczywiscie polityki. Ostatnio wszyscy znakomicie znaja sie na klimatologii. Ja tam sie nie znam, dlatego bede dalej referowal to, co pisze „Nature”.



2 Responses to “Ekomambodzambo”

  1. 1 Igor

    Trochę niedawno czytałem na ten temat, bo też odczuwam jakąś niezdrową fascynację pseudonauką. Najzabawniejsze jest to, że przeciwnicy „oficjalnej linii” potrafią zgodnie publikować i brać udział w konferencjach, choć ich wyjaśnienia są kompletnie sprzeczne ze sobą („nie ma ocieplenia, tylko ochłodzenie” i „jest, ale nie powodowane przez człowieka”). Łączy ich tylko sprzeciw wobec światowego spisku klimatologów.

  2. 2 ztrewq

    No :-) Bart też to parę razy opisał. Jedność w obliczu wspólnego wroga. To bardzo — miałem napisać „ludzkie”, ale akurat przeczytałem u Fransa de Waala o takim zachowaniu u naczelnych — no więc, to bardzo …szympansie.

    j.



%d bloggers like this: